Fiszki - wyrazy zdradliwe, najczęstsze błędy, konstrukcje egzaminacyjne i amerykański kontra brytyjski

Dawno, dawno temu (chyba pod koniec kwietnia) dostałam zestaw czterech nowości wydawnictwa Cztery Głowy. Na angielski (prywatny, na studiach, czy w jakiejś dużej szkole językowej) nie uczęszczam już od czterech lat, ponieważ uważałam, że osiągnęłam zadowalający poziom tego języka i dlatego przerzuciłam się na niemiecki. Coraz częściej jednak myślę o tym, że skoro tak dobrze władam angielskim, to czemu by nie zdać CPE? I tak, od października, będę uczęszczać na kursy przygotowujące. Jedną z motywacji do tego były właśnie fiszki :)

Kartoniki przekładałam grzecznie przynajmniej dwa razy w tygodniu, powoli ucząc się każdego słowa, czy zwrotu z zestawu i w końcu mogę powiedzieć, że wszystkie cztery mam wykute na blachę ;)

Fiszki przeznaczone dla osób, które są już na poziomie B2, czy C1 z angielskiego są prawdziwym wyzwaniem, bo każda karteczka, która wpada w ręce szepcze "Tego na pewno nie umiesz!". I co najlepsze, w kilku przypadkach rzeczywiście popełniamy ten okropny błąd, przed którym przestrzegają nas autorzy "Najczęstszych błędów". Każda jedna karteczka, która tak łatwo nas wprowadzi w przysłowiowe maliny jest ciosem wymierzonym w dumę każdego, kto uważa, że dobrze włada językiem. A sukces fiszek polega na tym, że każdy próbuje tę swoją dumę zachować, więc w pocie czoła powtarza te fiszki i powtarza do znudzenia, aż w końcu nie popełni już żadnego błędu i z rechotem maniaka odłoży fiszki na półkę, zatrze ręce z zachwytu i... po kilku miesiącach wróci do zestawu i sprawdzi, czy aby na pewno nic nie zapomniał ;)

Amerykański kontra brytyjski to świetny zestaw dla każdego, kto albo z czystej ciekawości chce poznać dobrze oba języki albo tak, jak ja, chce wiedzieć kiedy jakiego słowa użyć rozmawiając z Brytyjczykami i Amerykanami. To też przydatny zestaw do powtórzenia przed egzaminem - żeby wypowiedź pisemna nie stała się hybrydą obydwu języków ;)

Konstrukcje egzaminacyjne mówią same przez się i jest wśród nich wiele, które przychodzą nam na myśl podczas siedzenia i pisania wypowiedzi na egzaminie, a których nigdy, ale to nigdy wcześniej nie poznaliśmy, bo teoretycznie nie były nam potrzebne. Przyznam, że ten zestaw był dla mnie najbardziej zaskakujący i jego najdłużej się uczyłam, bo tam znalazłam wiele kompletnie dla mnie nowych fiszek.

Wyrazy zdradliwe dzięki swojej nazwie nie pozwolą nam choćby na moment stracić czujności. Skoro każą nam przetłumaczyć na angielski słowo "baton", to możemy być pewni, że nie będzie to po prostu "baton", ale coś bardziej wyszukanego. To dobry sposób na poznawanie nowych słów, ponieważ np. wiemy, że "baton" to po angielsku "bar". Nie mamy jednak pojęcia, co znaczy angielskie słowo "baton"- tak więc czujność pozostaje zachowana, a nowe słowo -  nauczone! :)

W lipcu, na praktykach w dziale CSR, moim zadaniem było też tłumaczenie tekstów na język angielski. I powiem Wam, że chyba ze trzy razy szukałam w torbie zestawu z przydatnymi zwrotami, których jeszcze nie udało mi się wykuć na blachę, a pamiętałam, że znajdują się w pakiecie. Mogłam więc przekonać się w praktyce, że nauka na pewno nie pójdzie na marne. 

Wiecie, kiedy nauka języków jest najprzyjemniejsza? Kiedy nikt nie stoi Wam nad głową i nie truje, że już czas na sprawdzian, czy egzamin. Język wślizguje się do głowy sam, kiedy my czerpiemy z nauki prawdziwą przyjemność. Takie fiszki to jeden z najlepszych sposobów na bezbolesne poznanie angielskiego. Dorzućcie do tego ulubione filmy z napisami, kilka książek po angielsku i filmików na Youtube oraz dyskografię zagranicznego zespołu, a szybko poczynicie postępy :)

Ocena: 5



Egzemplarze recenzenckie otrzymałam od wydawnictwa Cztery Głowy.

2 komentarze:

  1. Też bym bardzo chciała opanować angielski do perfekcji i zdać w końcu CAE bo na CPE czuje że jestem za słaba, ba - to CAE mnie z lekka przeraża. Na kursy angielskiego przestałam uczęszczać 5 lat temu jak tylko skończyłam studia z przeświadczeniem że umiem duzo i jest cudownie. Ale niestety dużo pozapominałam bo nie mam na co dzien kontaktu z językiem (w pracy). A uczyć i czytać po ang mi sie nie chciało. Teraz to postanowiłam zmienić i zaczęłam powtarzać gramatykę z posiadanych książek, czytać gazetki do nauki angielskiego ,zakupiłam kilka książek i ... fiszki z językiem potocznym i cytatami filmowymi. ale to jeszcze nie koniec moich zakupów fiszkowych, kiedyś jak byłam w księgarni spodobały mi sie te opisywane przez Ciebie i z pewnością sobie je kupię :) Fajnie się z nich uczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fiszki są świetne. Mam dwa pudełka ich i z każdego uczyłam się trochę, ale nie ogarnęłam jeszcze wszystkiego, chociaż mam je ho ho ho... długo. Ale jak zacznę siedzieć z nimi to to wciąga i nie chce się odkładać. :D Teraz jestem w maturalnej klasie i właśnie chyba będę z fiszkami spędzać więcej czasu bo nie lubię uczyć się słówek tak ''na sucho'', a fiszki są dużo ciekawszym sposobem na ich naukę. Czy na jakieś dłuższe wyrażenia.

    Czytałam kiedyś bloga Polki mieszkającej w Ameryce i pisała często o brytyjskim/amerykańskim i jakie mogą wyniknąć śmieszne sytuacje z użycia jakiegoś słowa, które wydaje się być dla nas normalne, a dla nich ma zupełne inne znaczenie. :))

    OdpowiedzUsuń