mFISZKI na telefon, starter z języka hiszpańskiego i słownictwo 6 z języka angielskiego.

Zdarzyło Wam się wyjść z domu bez parasolki? Na pewno. A bez fiszek, jeśli takowe posiadacie? Tym bardziej. Natomiast o telefonie pamiętamy prawie zawsze, bo to on utrzymuje nasz kontakt ze światem. Dzisiejsze komórki posiadają liczne "bajery": od odtwarzacza mp3 po licznik spalanych kalorii podczas spaceru. Na szczęście, możliwości telefonu wykorzystujemy coraz częściej w tych dobrych i pożytecznych celach i fiszki są właśnie jednym z tego typu przykładów.

Mfiszki to aplikacja w formacie JAVA na telefon. Co od razu rzuca się w oczy po jej otworzeniu, to przyjazny interfejs. Możemy zajrzeć do naszych postępów w nauce (ile kartoników jeszcze zostało nam do nauki, ile zapamiętaliśmy i ile czasu nam to zajęło), przejrzeć kartoniki bez konieczności ich zapamiętywania, a także po prostu zacząć naukę.

Interfejs do nauki jest wyposażony w znane mi już "pudełko" z przegródkami. A co takiego? Jest to 5 różnych, kolorowych szufladek, w których umieszczamy fiszki. Na początku każdy kartonik ląduje w pierwszej. Jeśli dobrze umiemy przetłumaczyć dane słówko, to ląduje on w drugiej, a my przechodzimy do następnej fiszki. Potem, po określonej liczbie przerobionych słówek, przyglądamy się tej drugiej, już trochę zapełnionej, szufladce  i sprawdzamy, czy dalej pamiętamy już raz dobrze przetłumaczone karteczki - jeśli tak, przekładamy je do następnej przegródki. Jeśli nie - karteczka wraca na sam początek.




Samo operowanie fiszkami też nie jest skomplikowane - na ekranie pojawia nam się karteczka w języku polskim z wybranym słowem. Gdy naciśniemy strzałkę w dół "odwracamy" tę karteczkę i widzimy to samo słówko, tylko że w wybranym przez nas języku. Jeśli odgadnęliśmy dany wyraz i zdanie, to naciskamy strzałkę w prawo - fiszka przechodzi do następnej przegródki. Jeśli jednak nadal czujemy się nieswojo ze słowem, klikamy strzałkę w lewo, by za kilka chwil ponownie je powtórzyć.

Skupmy się więc na doborze słownictwa. Ja wybrałam sobie starter z języka hiszpańskiego, bo przygodę z tym językiem dopiero zaczynam, oraz słownictwo dla zaawansowanych z języka angielskiego. Co widać na pierwszy rzut oka? Dobrze wyselekcjonowane materiały, które pokrywają się z tym, co zamówiliśmy. Język angielski otworzył się dla mnie na nowo - zaczęłam poznawać zupełnie nowe, czasem niezwykle dziwne, słowa, których do tej pory nie spotykałam za często w zwykłych podręcznikach, a które są bardzo pomocne (chociażby przy lekturze angielskich książek!). Język hiszpański za to wprowadził mnie lekko i przyjemnie w swoje tajniki. Okazało się, że tak jak myślałam, nie jest trudny, a za to niezwykle przyjemny.

Jak na razie, angielski uporządkował moją wiedzę z aż 50 różnych kategorii w różnym stopniu, gdyż nadal mam w aplikacji nieodkryte słówka. Muszę przyznać, że ilość tych fiszek jest naprawdę dość spora i potrzeba wielu dni, żeby nauczyć się ich wszystkich. Przyznam, że to bardzo pozytywny aspekt, bo za dość niską cenę dostajemy OGROM nowego słownictwa.  

Z hiszpańskim idzie mi bardziej opornie, bo boję się, że źle wymawiam poszczególne słówka, a to nie sprzyja ich zapamiętywaniu. Starter z tego języka ma 14 różnych kategorii i zawiera stricte podstawowe słownictwo. Ogromnym plusem jest pokazanie pojedynczego słówka w gotowym zdaniu - nie dość, że szybciej je zapamiętujemy, to jeszcze samoistnie uczymy się budowy zdania. Oprócz tego, w starterze nie brakuje również uwag dotyczących tworzenia wypowiedzi - np. że podając godzinę, liczebnik główny musimy poprzedzić rodzajnikiem określonym. To cenna informacja dla tych, którzy tak jak ja, oprócz fiszek do nauki języka nie mają żadnego podręcznika, ani nie chodzą na kurs. 

Fiszki na komórkę posiadają jedną wadę. Jest to brak możliwości zaznajomienia się z wymową danego słowa. Przy angielskim nie było to tak potrzebne (z resztą zapis fonetyczny był dostępny), jak przy hiszpańskim. Do kartonowych fiszek dołączone były pliki mp3 z lektorem, tutaj też powinniśmy mieć taką dogodność Wpisywanie każdego słówka w wyszukiwarkę z nadzieją, że znajdzie się jego wymowę, jest bardzo męczące.

Pomimo braku możliwości wysłuchania powtarzanych słówek, nauka z fiszek na komórce jest łatwa, szybka i przyjemna. Ich mobilność, świadomość, że zawsze mamy je przy sobie i ich nie zapodziejemy, to dokładnie to, czego przynajmniej ja wymagam. Rano nie mam czasu na zastanowienie się, co by tu jeszcze spakować do torby i jeśli nie będę pamiętać o kartonowych fiszkach dnia poprzedniego, to po prostu ich nie wezmę. A tak, ze słówkami na telefonie, nie straszna mi kolejka na poczcie, nudna podróż tramwajem, czy... wykład.

Publikacje oceniam oddzielnie - angielski na mocną piątkę, hiszpański na czwórkę. 

Egzemplarze recenzenckie otrzymałam od wydawnictwa Cztery Głowy.


6 komentarzy:

  1. Ależ świetne rozwiązanie! Koniecznie muszę się w coś takiego zaopatrzyć - i tak wiecznie siedzę z nosem w komórce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Java? Kurcze, szkoda, a działają one na Androidzie? Fajnie by było, wtedy zapewne bym skorzystała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam wymagania i niestety nic z tego:

      "Wymagania aplikacji mFISZKI:
      Telefon musi posiadać dostęp do internetu i nie powinien być starszy niż 6 lat.
      Aplikacji nie można uruchomić na telefonach i urządzeniach z systemami Android, iOS (iPhone)"

      Usuń
  3. Fiszki z języka hiszpańskiego zdecydowanie by mi się przydały. Niespecjalnie przeszkadzałby mi brak wymowy, bo w języku hiszpańskim jest ona prosta i zasad niewiele ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby jest prosta, ale ja mam obsesję perfekcyjności, jeśli chodzi o języki i musiałabym się sprawdzić po prostu :)

      Usuń
  4. Świetny sposób na naukę, koniecznie muszę zaopatrzyć swoją komórkę w taką aplikacje :)

    OdpowiedzUsuń