Tazio, główny bohater powieści Schmitta był w takiej sytuacji. W rezultacie jego cierpienia i niechęć do życia spowodowały zwrot w jego dotychczasowym istnieniu - oto staje przed nim wielka szansa. Ma być sławny, ma być piękny. Za cenę wolności i kłamstwa.
Ta opowieść mnie przeraziła. Tak, na samym początku to właśnie przerażenie było dominującym uczuciem podczas czytania tej książki. Gdzie leży granica pomiędzy sztuką, a dobrym smakiem? Ile jesteśmy w stanie oddać w zamian za sławę? Jak artysta (albo raczej diabeł pod postacią multimiliardera) może stworzyć z człowieka arcydzieło? Jak można wymagać od istoty ludzkiej, by przestała mówić, myśleć? Czy zwykły podpis na świstku papieru uprawnia nas do odbierania drugiemu człowiekowi godności? Czy dzięki cierpieniu i ogarniającej nas beznadziejności możemy stwierdzić, że to, co kiedyś wydawało nam się marną namiastką egzystencji, było w rzeczywistości tak drogie i potrzebne? I w końcu - czy mimo wszystko, kimkolwiek się staniemy z zewnątrz, możemy być szczęśliwi?
Na tyle (i na dziesiątki innych pytań) Schmitt odpowiada w tej lekturze. Swoim prostym, przystępnym i ciekawym stylem. Szokuje, zadziwia i wzrusza. Znów zmusza nas do wewnętrznej dyskusji. Każe na chwilę zatrzymać się, pomyśleć.
Magia tego autora nadal trwa. Jakże niewiele mu potrzeba, by mnie oczarować! Manipuluje moimi uczuciami jak chce i kiedy chce. I jeśli dalej będą powstawać takie lektury, to może czynić to dalej!
Waham się, ale pięć plus postawię, a co!
Ach drogi Eric :-).
OdpowiedzUsuńDla mnie Schmitt jest mistrzem prozy współczesnej. Uwielbiam każdą jego książke.
Książka jest wielowymiarowa dzięki czemu dociera do każdego, w jedyny i niepowtarzalny sposób. Można polemizować w pytaniach, które wymieniłaś ale również pójść w troche inną stronę. Myśle tutaj o powszechnej modzie na operacje plastyczne. Czy faktycznie dają szczęście tym, którzy je robią i dlaczego je robią. Coś co wydaje się nam abstrakcyjne w jego książce, tak naprawdę widzimy codziennie w swoich telewizorach, czytamy o tym gazetach bądź jesteśmy tego żywymi świadkami.
Zaprszam do Warszawy 8 marca gdzie Schmitt będzie podpisywał najnowszą powieść swojego autorstwa.
Pozdrawiam serdecznie :-)
Tak, masz rację. Zupełnie zapomniałam o tym powszechnym dążeniu do bycia 'idealnym'. Dziękuję za komentarz ;)
OdpowiedzUsuńNiestety, nie dam rady dotrzeć do Warszawy w tym terminie, nad czym bardzo ubolewam :(
Ciekawe!! Aż mam ochotę przeczytać i sprawdzić... czytalam tylko "Oskara i Panią Różę".Płakałam :) A kto nie płakał??
OdpowiedzUsuńOj ja też płakałam i także mam chęć na kolejną książkę Schmitta :)
OdpowiedzUsuń