Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spektakle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spektakle. Pokaż wszystkie posty

"Impro Atak! W pogoni za Haroldem" - spektakl w łódzkim Teatrze Nowym

Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy lubią chodzić do teatru. Dzisiejsze rozrywki pochłaniają tyle czasu i emocji, że wiele osób zapomina o tym, że można się dobrze bawić również na sztuce teatralnej. Niektórzy mają też mylne wrażenie, że teatr wystawia sztuki nudne, trudne i archaiczne. Tymczasem ja przedkładam wypady do kina na wizytę w teatrze. Nikt nam nie chrupie popcornu nad głową, bilet jest NIEWIELE droższy (!), aktorów mamy na wyciągnięcie ręki i do tego mamy pewność, że sztuka na której jesteśmy nigdy nie zostanie zagrana drugi raz tak samo.  

Tym razem postanowiłam zrobić mały eksperyment i ukulturalnić się z moim partnerem, który nie postawił nogi w teatrze od przeszło 10 lat. Czy "Impro Atak" sprawił, że mój Damian bez marudzenia pójdzie ze mną na kolejną sztukę? I czy ja wrócę po więcej?

Ożenek - spektakl w łodzkim Teatrze Studyjnym (Grigorij Lifanov)

Na "Ożenek" wybierałam się niechętnie - zimowy, niedzielny wieczór nie zachęcał, a ja mam kupę rzeczy na głowie przed maturą. Jednakże o magicznej 19:07 stawiłam się przed wejściem na salę (straszliwie małą z resztą, kameralną), gdyż bilet już był kupiony, doborowe towarzystwo czekało, a ja (wstyd przyznać) w Teatrze Studyjnym jeszcze nie miałam okazji zagościć.
Co pierwsze rzuciło się w oczy po zajęciu miejsca to użyteczność sceny - antresola, kilka par drzwi... Scenografia była dość surowa, ale zupełnie wystarczająca (w końcu nawet liczne ozdoby nie uratują marnego przedstawienia). Przez spektakl i w czasie trwania przerwy słychać było złowieszcze tykanie zegara...

Iwan Kuźmicz jest wysoko postawionym urzędnikiem państwowym i popada w coraz to gorszą rutynę. Za sprawą przyjaciela, Koczkariowa (w tej roli Piotr Witkowski, który moim zdaniem ma coś z Kurta Cobaina...) postanawia znaleźć sobie partnerkę życia. Za sprawą swatki trafia do domu wybranki. Niestety razem z pięcioma innymi kandydatami, którzy też gotowi są oświadczyć się panience. Czy Kuźmiczowi uda się przekonać kobietę, że to on jest najodpowiedniejszym materiałem na męża? Czy starczy mu odwagi i stanie na ślubnym kobiercu?

Skrzypek na dachu - spektakl w łodzkim Teatrze Muzycznym (Jan Szurmiej)

Już dawno miałam napisać o tym musicalu, ale poszłam, zobaczyłam i... zapomniałam. Dopiero przy dzisiejszym sprzątaniu zaczęłam nucić melodię. I okazała się nią chyba najsławniejsza piosenka, którą śpiewa Tewie - "Gdybym był bogaczem".
Zanim wybrałam się do Teatru Muzycznego, trafiłam na musical w telewizji i muszę powiedzieć, że te kreacje aktorskie, które obejrzałam później na żywo są zdecydowanie lepsze!
Zbigniew Macias i Anna Dzionek są bardzo charyzmatyczni - wciągają człowieka w historię i przekonują, że ona dotyczy właśnie ich samych, że nie są zwykłymi aktorami odgrywającymi rolę. Z resztą Macias jakoś mi się syntetyzuje z "poczciwym" Żydem-mleczarzem. O skrzypku, który grał... skrzypka mówić nie będę. Dreszcze i świecące oczy, które towarzyszyły mi przy każdym dźwięku jego instrumentu mówią same za siebie - majstersztyk!
Scenografia i kostiumy - nie mogę wyobrazić sobie lepszych. Bez przepychu, bez awangardy, czyli tak jak lubię.
Wyszłam z Teatru oczarowana. To tak piękna historia. Trochę śmieszna, trochę smutna. Liryczna, delikatna, spójna, z czarującą muzyką. Idealna na zimny, ciemny wieczór, by odpocząć po ciężkim dniu. Uprzedzam Was tylko, że spektakl trochę trwa, więc trzeba być na to przygotowanym i wykalkulować sobie godzinę powrotu, by potem tak jak ja nie błądzić po ślepych uliczkach, bo to nic przyjemnego.

Polecam Wam gorąco, bo warto!
  

Małe zbrodnie małżeńskie - spektakl w łodzkim Teatrze Nowym (E.E. Schmitt).

To ciekawe uczucie - zanim przeczyta się historię, najpierw zobaczyć ją wystawioną na deskach teatru. Od dawno zabierałam się do przeczytania "Małych zbrodni małżeńskich", niestety nie miałam od kogo pożyczyć owego utworu, a swoje fundusze chciałam przeznaczyć na coś innego niż książki.No i do dnia dzisiejszego nie mogę porównać sztuki z jej pierwowzorem! Jednak słyszałam od zaufanego źródła, że nie różniły się aż tak bardzo.

Gilles wraca do domu po wypadku, który spowodował u niego zanik pamięci. Nie poznaje swojej żony, swojego domu. Lisa, pomału, stara się pomóc mu w odzyskaniu utraconych wspomnień. Gilles jednak w tej całej swojej pozornej niewinności i chwilowej niedyspozycji coś ukrywa... Wkrótce, w jednym pomieszczeniu, w ciągu jednej nocy, rozegra się desperacka walka o utrzymanie związku. Bohaterowie raz jeszcze poznają siebie nawzajem, odkryją swe mroczne sekrety. Nauczą się słuchać, zwierzać, kochać raz jeszcze. Nic już nie będzie takie samo.