Stosik [2]


Jestem przerażona.
Tak, naprawdę jestem przerażona.
Mój nowy stos zawiera 9 książek (minus nowa powieść Dana Browna "Zaginiony symbol", którą właśnie w drugim pokoju próbuje czytać moja mama, ale 'Eurosport' mojego ojca skutecznie jej w tym przeszkadza), do przeczytania poza stosem jeszcze są 4, w mojej księgarni w Manufakturze jest przecena -25% na cały asortyment, w Empiku "hity w niższych cenach" do wtorku, trochę pieniędzy mi jeszcze zostało i są ferie. I rok do matury i dużo nauki. Ratunku.
A wczoraj przez dziesięć godzin siedziałam i czytałam bez przerwy i znowu mam małą obsuwę z recenzjami ;)
Dwie książki na samym dole doszły do mnie dzisiaj, moje nowe zaadoptowane dzieci (ale ja jestem normalna!) od tego pana, który postanowił oddać je w dobre ręce. Ładnie się prezentują, mam nadzieję, że równie przyjemnie będzie się je czytać :)

Helen Fieldnig "Dziennik Bridget Jones"

Z serii lektur łatwych, lekkich i przyjemnych (tutaj ukłon w stronę kobiet) to jedna z najlepszych możliwych opcji, jeśli samemu się jest uroczą niezdarą, dokładnie taką jak bohaterka powieści Helen Fielding.
Kolejna z pozycji, która poniewiera się na maminej półce. Triumfalnie ją odnalazłam, gdyż wcześniej czytałam tylko drugą część. Lubię odmóżdżające lektury, szczególnie po wyciskających łzy filmach, czy programach o niepełnosprawnych, które czasem włącza moja rodzicielka. Ciekawe, że pisanie o recenzji o tego typu lekturach przychodzi mi tak łatwo, jak ich czytanie.

Kreativ Blogger.

Bardzo mi miło, że zostałam wyróżniona w tejże kategorii przez Skarletkę, chociaż bloga prowadzę od stycznia :) Żeby sobie na ten tytuł w pełni zasłużyć, jutro jadę po kolejną porcję książek i zasiadam do zaległych recenzji!

Nie znalazłam nigdzie ograniczeń co do treści nominowanych blogów, więc oto moje trzy typy:

Katarzyna Grochola "Nigdy w życiu"

Sięgnęłam po nią ze względu na sentyment. Pamiętam, jak kilka lat temu, kiedy jeszcze nie czytałam tego rodzaju literatury, moi rodzice bardzo chwalili sobie tę opowieść. Wiele razy słyszałam śmiech ojca, zupełnie pochłoniętego lekturą tej oto książki. Potem kilka razy obejrzałam film, aż w końcu przyszedł czas, w którym trzeba jednak dokopać się do pierwowzoru. A stał on sobie, zakurzony, na półce u mamy.

Przygarnij książkę.

Bardzo spodobała mi się akcja na tym oto blogu. Jego autor zupełnie za darmo rozdaje książki, do których już nie sięgnie. A ja skorzystałam, a jak! Nic nie cieszy bardziej niż mały prezencik książkowy :)
Chyba podobną rzecz powinnam zrobić z moją biblioteczką, jako że ostatnio musiałam sobie dokupić kolejną szafkę :)