Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogólnie o życiu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogólnie o życiu. Pokaż wszystkie posty

Lista ulubionych czytadeł Nyx

Na początek trochę prywaty, w której przybliżam mojego "epic faila" roku, więc jeśli ktoś lubi takie historie, to zapraszam:

Nyx wykazał się w tym miesiącu (i w poprzednim) OSZAŁAMIAJĄCĄ wręcz ilością postów, ale wynikało to z dość nieprzyjemnego (przynajmniej na początku) powodu. Otóż ów Nyx dowiedział się w połowie września, że jego jakże upragniony scenariusz powtarzania I roku Informatyki spalił na panewce (w szczegóły nie będę się zagłębiać, bo musiałabym zacytować bardzo niemiłe spotkanie z zupełnie nowym - pracuje od września - Dziekanem, który ma zupełnie inny pogląd na świat, niż poprzedni. Ale zostawmy to.) i trzeba było w ciągu kilku godzin zadecydować o swojej przyszłości. Czynnikiem motywującym (jakby było z czego się cieszyć) był fakt, że Nyx nie był sam, bo kilka innych osób z jego roku też tak... skończyło (mówiąc delikatnie). Było latanie z dokumentami, rezygnowanie z aktualnego kierunku (w celu pozyskania owych papierów) i tutaj także latanie jak kot z pęcherzem po całym kampusie Politechniki. Było znajdywanie sobie na gwałt pracy, a potem wiszenie na telefonie codziennie przez osiem godzin, gdy już się ją znalazło (dzięki Bogu, że tylko dwa dni i dzięki Bogu, że szybko okazała się niepotrzebna). Potem płacz i zgrzytanie zębami, gdy okazało się, że jego ambitny plan nie przypadł do gustu rodzicielce i po raz KOLEJNY (w ciągu dwóch lat) była rezygnacja ze studiów na Uniwersytecie, w celu spróbowania PONOWNIE na Politechnice... Co, jak się pewnie spodziewacie, pod koniec okazało się słuszne, racjonalne i właściwe.

Z dniem dzisiejszym, po kompletnym duchowym katharsis (o którym marzyłam wraz z zakończeniem sesji letniej), ogłaszam, że chyba udało mi się znaleźć moje miejsce na Ziemi, a jeśli ktoś spróbuje mi tę ziemię zabrać, to będę walczyć :) 

Także od 1 października pisze do Was świeżo upieczona studentka I roku studiów stacjonarnych na kierunku Towaroznawstwo (wolałabym nazwę Inżynieria Jakości Towaru, ale kłócić się nie będę). Jeśli myślicie, że to kierunek z gatunku Europeistyk, Zarządzań i innych bzdetów (cóż, jak nazwa jest tragiczna, to nie ma się co dziwić, że tak myślicie), to zachęcam do poczytania sobie na ten temat na stronie PŁ. 

Jak to mówią - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Jestem nastawiona pozytywnie do nowych studiów i nie czuję na barkach tego ciążącego łańcucha, który towarzyszył mi podczas studiowania Informatyki.

Ale ja tu się rozpisuję, a tag czeka :) 

Zostałam wytypowana do zabawy przez Cassiel i od razu z góry Cię przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam :) 

10 ulubionych czytadeł, to lista książek, które mnie relaksują, uspokajają i nie zobowiązują do głębszego myślenia.

Kolejność zupełnie przypadkowa. 

1. Seria o "Harrym Potterze" J.K Rowling . Mogę złapać jakikolwiek tom i otworzyć na jakiejkolwiek stronie, a znajdę dotychczas nieodkryte smaczki i zatapiam się bez reszty w lekturze. HP jest dobry na wszystko; to powrót do czasów podstawówki, to obietnica bezpieczeństwa, schronienia i akceptacji. 

2. "Rock'n'roll, bejbi" Piotra Rogoży. Tę książkę recenzowałam na łamach bloga i naprawdę nie wiem, co mogę dodać. Cytaty z tego tomiku śmieszą mnie ciągle tak samo, a ja po raz setny roztkliwiam się nad postacią Krzywego, który ciągle chodzi upalony :) 

3. Seria "Dziewczyny..." Jacqueline Wilson. Ja wiem, że to jest książka dla nastolatek. Dla tych młodszych, rzędu lat 13-15. Ale mam do niej tak ogromny sentyment i jest ona tak ciepła i mądra, że podczytuję ją nadal. Jeden egzemplarz - "Dziewczyny się spóźniają" mam również po angielsku, więc dodatkowo doszkalam swój język. 

4. Seria "Zwierzenia Georgii Nicholson" Louise Rennison. To, jak wyżej, pozycje dla nastolatek. Tych trochę starszych i... infantylnych. Chociaż książki są momentami trochę żałosne, to ja i tak je uwielbiam i śmieję się do rozpuku z odzywek Georgii do jej ojca i najlepszej przyjaciółki. 

5. Saga (UWAGA) "Zmierzch" Stephenie Meyer. Tak, tak, mili Państwo! Mam do niej sentyment i choć dostrzegam wszelkie wady tej książki, ckliwe i głupie momenty, to i tak dobrze wrócić do Forks i do... Jaspera. A jak! 

6. Seria "Wiedźma" Olgi Gromyko. Muszę przedstawiać komuś Wolhę? Jak ktoś ją zna, to bez problemu odgadnie, czemu chłonę te książki po raz setny. 

7. Seria "Nocarz" Magdaleny Kozak. Dla mnie to najlepsze książki o wampirach. I koniec. I kropka :) 

8. Seria "Patroli" Siergieja Łukjanienki, CHOĆ nadal nie przeczytałam ostatniej części (niedobra ja). Po prostu... muszę tę chwilę celebrować, kiedy nie będą mnie ponaglały egzemplarze recenzenckie :) Patrole nie są dla mnie czytadłami - co to, to nie! - umieściłam je tu, bo po prostu bardzo często goszczą w moich rękach.

Do 10 "dojechać" mi się nie udało, bo nie chcę wybierać niczego na siłę. Wymieniłam te pozycje, do których naprawdę często i z radością wracam. 

oTAGowani!

Ja się nawet cieszyłam, że tag mnie ominie, gdyż jestem znana z ekshibicjonizmu emocjonalnego, bo wszędzie mnie pełno ( :) ). Bałam się, że będę się powtarzać. Ale Cassiel wybrała takie pytania, że naprawdę z chęcią na nie odpowiem!

Zasad przytaczać nie będę, bo tyczyły się one głównie wybieranych do taga osób, których ja nie wskażę. Powód jest bardzo prozaiczny - chyba już wszyscy brali udział w zabawie ;)

No i przepraszam Cię, Cassiel, za obsuwę z tym postem!

Jedziemy:

Wesołego Dnia Książki! + zabawa (ankieta) + spot reklamowy

Na samym początku chciałam Wam życzyć wszystkiego dobrego w Dniu Książki! Mój dzień był iście wyborny - twardo postanowiłam, że nic nie kupię. Jednak w mojej domowej skrzynce pocztowej znalazłam nowy numer "Nowej Fantastyki" (a ona też przecież o książkach, prawda?), a w skrzynce mailowej - bon o wartości 50 zł na zakupy w Gandalfie! Podobnież była to spóźniona nagroda za udział w plebiscycie. Prawda, że wyczucie czasu mieli idealne? Stosikiem zakupowym pochwalę się już niedługo, a teraz czas na "obowiązki":

To był najwyższy czas na kolejną zabawę książkową! "Do tablicy" wywołała mnie Tirindeth, tak więc już się spowiadam i nie przedłużam!:

1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?

Kiedy mam czas. Zazwyczaj w podróży na uczelnię, na uczelni, wieczorem w domu. A w weekendy uwielbiam poranne zagłębianie się w lekturę - zaraz po przebudzeniu. Wtedy często czytam do oporu - dopóki strony w książce się nie skończą ;)

2. Gdzie czytasz?

Najczęściej na swoim łóżku i w tramwaju, ale zdarza mi się również w auli Politechniki Łódzkiej na wykładzie (no co? Nudne są! :D), w poczekalni u lekarza i u fryzjera. Oraz, okresowo, w pociągach.

3. W jakiej pozycji najchętniej czytasz?

Bezapelacyjnie na leżąco lub pół leżąco. Dopiero, kiedy się zmęczę leżeniem, przestawiam się na siedzenie - ale i wtedy muszę się wygodnie oprzeć o ścianę.

4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

Wystarczy sprawdzić u mnie na blogu - głównie fantastykę. Wynika to z faktu, że rozwija ona wyobraźnię, pozwala oderwać się od rzeczywistości i doświadczać rzeczy niemożliwych. Oprócz tego cenię sobie dobre powieści obyczajowe, kryminały, thrillery i horrory. Nie pogardzę romansem. Rzadko sięgam po książki filozoficzne, wypełnione po brzegi mądrościami (trudno mi się skupić na tekście) i unikam powieści historycznych. A tak między nami, to zasypiam czytając książki informatyczne - i weź tu się człowieku ucz na kolokwia!

5. Jaką książkę ostatnio kupiłeś/aś albo dostałeś/aś?

Wymieniłam "Kolory tamtego lata" Evansa na "Całując grzech" Arthur, a dzisiaj dzięki Gandalfowi, kupiłam trójpak powieści Carriger - "Bezduszna".

6. Co czytałeś/aś ostatnio?

"Żelazny Cierń". Delektowałam się steampunkiem i wspaniałą atmosferą tej książki, dlatego z czystym sumieniem mogę ją Wam polecić :)

7. Co czytasz obecnie?

"Biały gołąbek z Kordoby" Diny Rubiny oraz "Mogę schudnąć. Cała prawda o odchudzaniu" Tobiasza Wilka i Agnieszki Płanety. Ta pierwsza pozycja trochę mnie nudzi, ale to może dlatego, że mam teraz nawał pracy i nie skupiam się całą sobą na lekturze...

8. Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Jeśli używasz zakładek, to jakie one są?

Najczęściej używam zakładek, czasem jednak z pospiechu lub lenistwa zostawiam książkę do góry grzbietem na kilka chwil. Kiedy czytam na mieście, gdzie liczy się czas i sprawność wykonywania czynności, a ja nie mogę znaleźć "pełnoprawnej" zakładki, to ratuję się skasowanymi biletami, papierkami po gumie, listą zakupów, etykietą od soku... czymkolwiek. Staram się jednak nie zapominać o zakładkach i mieć je blisko siebie - mam prywatną (co prawda małą, ale zawsze!) ich kolekcję. Do gustu przypadła mi najbardziej moja, własnoręcznie zrobiona, trójkątna w liście (zakładana na róg kartki) oraz jedna, ręcznie wyszywana przez Beatrix, o nazwie "Filiżanki" - cudo!

9. Ebook czy audiobook?

E-book. Audiobooków nie mam kiedy i jak słuchać. Wolę czytać w moim własnym tempie, intonować wyrazy tak, jak JA chcę. Audiobooki tylko mnie drażnią. Poza tym ja mam problemy ze skupianiem się podczas długich wywodów, wykładów i opowieści, bo jestem typowym wzrokowcem.

10. Jaka jest Twoja ulubiona książka z dzieciństwa?

U mnie, o dziwo, też będzie to Król Lew! Była (i jest nadal, bo mam na pamiątkę!) to bardzo cieniutka książeczko-wyklejanko-kolorowanka z rebusami i łamigłówkami, która co kilka stron posiadała kolejne części opowiadania o Królu Lwie. Dzięki tej książce nauczyłam się czytać. Sama.
W czasach szkolnych (podstawówkowych) ubóstwiałam Koszmarnego Karolka i Harrego Pottera :)
W gimnazjum moim faworytem były serie "Angus, stringi i przytulanki" oraz "Dziewczyny się zakochują".

11. Którą z postaci literackich cenisz najbardziej?

Severusa Snape'a - każdy chyba wie za co! Oraz Lunę Lovegood (za nieprzeciętną inteligencję, dziwaczny sposób bycia i wielkie serce). Cenię sobie także wszystkie męskie i żeńskie postaci, które rzucają na prawo i lewo ironicznymi docinkami i czarnym humorem. Lubię bohaterów innych, wyjątkowych, ot po prostu - dziwolągów, odmieńców. Mroczna przeszłość też jest w cenie ;)

Do zabawy zapraszam WSZYSTKICH chętnych, nie będę nikogo wskazywać palcem, bo nie chcę nic narzucać :)

I zapraszam do obejrzenia spotu promującego czytelnictwo. Chociaż i tak pewnie każdy już go widział. Ja go kocham i oglądam po n razy dziennie (przy okazji dzielenia się nim z przyjaciółmi i rodziną, spokojnie, nie jestem aż taka dziwna ;) ).









PS. Zmieniłam szablon. Mnie bardzo się podoba - lubię kombinować z czcionką w nagłówkach :)
______________________________________
obrazki pochodzą stąd i stąd 

A co wynika ze statystyki? (część 2)

Przez kilka miesięcy zbierałam kolejne ciekawe zapisy w statystyce mojego bloga. Oczywiście, nie narzekałam na brak bardzo normalnych i trafnych haseł, które wpisujecie w Google w celu znalezienia informacji o książce, filmie, czy serialu. Od czasu do czasu jednak pojawiały się w zakładce prawdziwe białe kruki ;)

Oto przykłady:

człowiek ukulturalniony - muszę przyznać, że wyszłaby z tego ciekawa definicja i chętnie bym ją przeczytała!
obrazy moja niania jest wampirem - jak to dobrze, że nie miałam niani!
anna b... jej wizje - uuu... brzmi tak tajemniczo...
czy jest film wizje w mroku - a czy ja jestem serwisem informacyjnym? ;)
toitoi - naprawdę nie wiem kto może szukać w internecie przenośnej toalety... No chyba, że ma taki sam problem z dwukielichową nerką!
niepoczytalny sławek - i że on znajduje się na moim blogu? Chyba czas na porządki...

A czego słuchać w święta?

Piernik rośnie w piekarniku, sernik już się studzi... Kapusta z grochem dochodzi w garnku na balkonie, jabłka z cynamonem pachną w całym domu. Ajax o zapachu konwalii wsiąknął w podłogi, choinka rozsiewa zapach pierniczków... święta!

   

Cała moja choinka na dole posta :)

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, chciałabym Wam wszystkim życzyć ciepłej, spokojnej i radosnej Wigilii spędzonej z bliskimi oraz dużo miłości i akceptacji. A na nadchodzący rok? Przede wszystkim duuuużo ukulturalnienia we wszystkich możliwych zakresach, nieskończonych pokładów energii i inspiracji oraz uśmiechu i zdrowia - z nimi życie naprawdę będzie łatwiejsze.

Dawno nie pisałam już o muzyce, a w końcu nie ma nic lepszego niż ucieranie masła z cukrem i podrygiwanie w rytm świątecznych piosenek. Ale czy muszą być one oklepane, takie jak zwykle? Ja tam wolę oryginalne! Co znajduje się w moim odtwarzaczu, gdy sprzątam, pichcę i lecę po kolejne produkty do sklepu?

Mój dzień w książkach - zabawa

Tak na zakończenie wspaniałej, leniwej niedzieli. Zabawa stworzona przez Lirael, podpatrzona u Prowincjonalnej nauczycielki.

Oto krótka opowieść, gdzie wszystkie tytuły książek mają jakieś znaczenie! Wszystkie pozycje z poniżej wymienionych przeczytałam w 2011 roku.


Czysty tekst:
Zaczęłam dzień (z) _____.
W drodze do pracy zobaczyłam _____
i przeszłam obok _____,
żeby uniknąć _____ ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy _____.
W biurze szef powiedział: _____.
i zlecił mi zbadanie _____.
W czasie obiadu z _____
zauważyłam _____
pod _____ .
Potem wróciłam do swojego biurka _____.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam _____
ponieważ mam _____.
Przygotowując się do snu, wzięłam _____
i uczyłam się _____,
zanim powiedziałam dobranoc _____ .

I moja historia: 
Zaczęłam dzień z Samotnym Mężczyzną. W drodze do pracy zobaczyłam Draculę i przeszłam obok Przynęty, żeby uniknąć Królewskiej Krwi i Wieży elfów. Ale oczywiście zatrzymałam się przy Ulissesie z Bagdadu. W biurze szef powiedział: "Nevermore" i zlecił mi badanie Rozdatej duszy. W czasie obiadu z Nocarzem zauważyłam Księgę wilkołaków pod Wichrami Archipelagu. Potem wróciłam do swojego biurka w Imperium wampirów. Następnie, w drodze do domu, kupiłam Hyperversum ponieważ mam Mroczny szept. Przygotowując się do snu, wzięłam jako Zawód: Wiedźma i uczyłam się Dotknąć prawdy. Zanim powiedziałam dobranoc... Zabili mnie we wtorek... 

Prawda, że historie wychodzą pozytywnie zakręcone? Czekam na Wasze własne!

Moje sekrety.

ak jak większość bloggerek myślałam, że uniknę tego łańcuszka. Nie, że nie lubię się dzielić sekretami, po prostu nie wiedziałam co mam napisać. Wykredowana jednak mnie wywołała do tablicy i kazała ruszyć szarymi komórkami. Spróbujmy więc:

1. Nazywam się Justyna, moje imię pochodzi z książki "Nad Niemnem". Jest ona wymiętoszona i ciągle leży w kuchni - moi rodzice namiętnie ją podczytują po dziś dzień. Tak naprawdę jednak miałam być Marcinem i przy porodzie moja rodzicielka bardzo się zdziwiła ;) Niemniej jednak trochę chłopięcych cech posiadam: jako dziecko uwielbiałam bawić się samochodzikami. Oprócz tego kocham motocykle (i zrobię sobie na nie prawo jazdy, a co!), lubuję się w oglądaniu filmów lub też czytaniu książek z bitwami/morderstwami w tle, kocham superbohaterów (szczególnie X-menów!), oglądanie piłki nożnej nie przeszkadza mi zupełnie oraz chciałabym umieć władać kataną i być kobietą-samurajem. Serio!

Chyba trochę się zmieniłam, prawda?
2. Może też ze względu na moje "męskie korzenie" dopiero od jakiegoś czasu czuję się jak kobieta i noszę spódniczki, sukienki i bluzki z dekoltem. Cztery lata temu byłam o wiele grubsza i ubierałam się tylko na czarno, gardząc suszarkami, produktami do włosów i kosmetykami (w sumie po części dlatego, że do szkoły malować się nie mogłam), a w kobiecych ubraniach czułam się jak słoń w tiulu...

3. Mam kilka dziwnych przyzwyczajeń/fobii:
  • Zawsze w torebce noszę gumę do żucia, mp3, grzebień i aviomarin/coculine (tak, to ze względu na straszliwą chorobę lokomocyjną). 
  • Nie mogę wyjść z domu bez postawionych, natapirowanych włosów. 
  • Jak biorę się za sprzątanie, wpadam w trans i czyszczę wszystko tak, by lśniło. Doniczki stoją w odstępach co kilka centymetrów i każda równo. To samo z książkami, filmami, płytami, ołówkami (każdy zatemperowany!). Latem, w domkach letniskowych gdy wyjeżdżam ze znajomymi, zawsze to JA jestem jedyną osobą, która czuje jakikolwiek obowiązek sprzątania... Natomiast moja mama wszystkim rozpowiada, że jestem bałaganiarzem (!). 
  • Mam fobię dotyczącą liczenia rozmaitych rzeczy, jak w danej chwili nie mam o czym myśleć. I tak liczę: ilość dziur w felgach samochodów i zastanawiam się, czy jest to liczba parzysta. To samo np. z ilością świec/żarówek w żyrandolu, słupkami na mieście, ilością drzwi w tramwaju, ilością okien w bloku itp. Nerwica natręctw normalnie! ;)
  • Najlepiej wysypiam się wtedy, gdy śpię w zamkniętym pokoju i sama w łóżku. To oczywiście nie znaczy, że w śpiworze obok znajomych nie mam szans na spokojną noc, ale zupełnie wypoczęta jestem tylko i wyłącznie wtedy, gdy wszyscy dadzą mi święty spokój ;)
  • Śniadanie zazwyczaj jem w łóżku. I do tego zawsze, ale to zawsze, podczytuję książkę. 
  • Na widok ubrań w kolorze zgniłozielonym i brązowym uciekam gdzie pieprz rośnie. Uraz z dzieciństwa :) 
  • Jak na wycieczce zobaczę opuszczony, stary dom to nie ma siły - muszę tam wejść. Najlepiej w nocy. Po prostu uwielbiam się bać.  
     
Moje absolutne MINIMUM w torebce

4. Rozumiem matematykę, kocham polski, intryguje mnie informatyka... Mam tyle zainteresowań, że aż trudno mi je zliczyć. Gram na gitarze, śpiewam, czytam wiersze i je recytuję z pamięci, sama piszę opowiadania i utworki liryczne, od czasu do czasu fotografuję, lubię się "babrać" w photoshopie, tworzę strony internetowe (choć aktualnie mi się zwyczajnie w świecie nie chce), czytam o Japonii (i chcę ją odwiedzić!) oraz o Brytyjczykach (chętnie zobaczyłabym Londyn raz jeszcze...), oglądam anime i czytam mangi, uwielbiam zasiąść wieczorem nad dobrym filmem. W wakacje kocham pływać i wiosłować na kajaku (w tym roku zamierzam z przyjaciółką pojechać na jakiś spływ). Oprócz tego co roku wybieram się na wycieczki po lesie, a jak mam ochotę trochę pomyśleć, to zasiadam nad sudoku i... zadaniami z matematyki. Oczywiście lubię rozpieszczać bliskich, więc cały czas wypróbowuję nowe przepisy i duuużo gotuję, choć sama po tylu godzinach w kuchni niewiele z tego jem. Słowem: jestem człowiekiem do wszystkiego, czyli do niczego ;)

Moje autorskie zdjęcie. Pokój jednak mam zupełnie inny.

5. Prawie całą podstawówkę (od ósmego roku życia) prowadziłam stronę o czarodziejkach Witch, która swego czasu była bardzo popularna. A czego tam nie było... szablony, formularze, tapety, zegarki, zakładki do pobrania. Oprócz tego liczne ciekawostki z zagranicznych wydań i "ubieranki" ulubionej postaci. Pojechałam nawet na zlot do Warszawy, klubu Stodoła, z plakietką na piersi. Byłam dumna, gdy inne dziewczynki mnie rozpoznawały i podchodziły się przywitać!

Do dzisiaj do W.I.T.C.H mam duzy sentyment

6. Dwóm milimetrom i niebywałemu szczęściu zawdzięczam to, że nadal mam oko. W wieku siedmiu lat otwierałam słoik z miodem za pomocą noża. Nóż z ostrym czubkiem zsunął się z zakrętki i trafił prosto w kość sitową. Miałam sporą rankę, ale przynajmniej dalej cieszę się z dobrodziejstwa pary oczu. Innego zaś razu miałam prawdziwego pecha - poślizgnęłam się na lodzie i los chciał, że mój obojczyk idealnie trafił w sam środek wielkiego, wystającego kamienia. Ale z drugiej strony potem w podstawówce chłopcy za mną teczkę nosili ;)

Mój pierwszy najukochańszy zespół rockowy

7. Muzyce rockowej zawdzięczam moją metamorfozę. Z szarej myszki bez własnego, wyraźnego zdania zaczęłam zmieniać się w osobę o wiele bardziej pewną siebie. Wtedy też zaczęłam się zupełnie inaczej czesać i ubierać. Teraz wszyscy mi mówią, że jestem oryginalna i trudno mnie nie zauważyć na ulicy.

8. Uwielbiam samoloty i pociągi. Pociąg + ciekawa książka = dobrze odbyta podróż. Podróżowanie samochodem = prawdziwa mordęga.

9. Bardzo lubię kulturę LGBT. Osoby sympatyzujące z tym środowiskiem zadziwiająco często okazują się wartościowymi, bardzo inteligentnymi i nietuzinkowymi ludźmi. A tak poza tym, to mam manię na yaoi i yuri, czyli anime i mangi o tematyce boy x boy lub też girl x girl.

Ach, te "yaoice"!

10. Jestem zakupoholiczką: kocham ciuchy i książki. Ta okropna cecha bije się z moją skłonnością do chomikowania pieniędzy i bycia bardzo oszczędnym. Wychodzi więc z tego mieszanka wybuchowa: odmawiam sobie bardzo często takich przyjemności, a w końcu puszczają mi hamulce i szaleję na wyprzedażach. Dzięki temu wydam mniej, a kupię o wiele więcej. 

Jeśli dotrwaliście do samego końca, to Wam gratuluję. Wywoływać nikogo nie będę, gdyż chyba wszyscy już umieścili na blogach swoje małe sekrety. Jeśli jednak nie, a macie ochotę - czyńcie to śmiało. Zapraszam wszystkich chętnych.

A co wynika ze statystyki?

Od czasu do czasu wchodzę w zakładkę "Statystyka" na moim blogu, bo lubię czytać, co też ludzie wpisują w "google", znajdując mojego bloga. Postanowiłam podzielić się kilkoma hasłami.

Niedawno (no dobrze, kilka miesięcy temu) pisałam o anime "Kuroshitsuji", w którym akcja skupia się na perypetiach chłopca, któremu pomaga demon (znany również jako Czarny Lokaj). Trochę się zdziwiłam widząc, że ktoś chce go przywołać i wpisuje w google zapytanie: "czarny lokaj jak przyzwać" ;) Ja rozumiem, że każda dziewczyna marzy o Sebastianie. Mądrym, przystojnym, o dobrych manierach i zabójczym spojrzeniu... ale wiecie, że on istnieje tylko w anime i mandze, prawda? Ale na pewno to wiecie? No, to bardzo dobrze! ;)

Nie wiedziałam również, że bestseller i całkiem dobra ekranizacja "Aniołów i demonów" Dana Browna doczekała się jakiejś wersji anime czy mangi z miłością dwóch pań na pierwszym planie, gdyż kilka osób znalazło mojego bloga pod hasłem "anioły i demony yuri". Swoją drogą, proszę jaki kreatywny pomysł!

Nigdy też nie prowadziłam "ankiety dotyczącej ukulturalniania się" (a może powinnam?) i nie jestem specem od "mononukleozy". Poza tym, że ją niedawno przeszłam.

Streszczeń też nigdy nie pisałam, a jednak ktoś mnie o to posądza i szuka "streszczenia naznaczonej". Macie to jako lekturę szkolną, czy przyjaciółka kazała Wam przeczytać, a Wy wymiękliście na 10 stronie? ;)

Bardzo mnie za to cieszy, że tak wiele osób szuka informacji o Undertakerze: "undertaker kuroshitsuji", gdyż uważam, że to jedna z najlepszych postaci w tym anime. Sama obecnie posiadam z nią tapetę na telefonie i chyba nigdy mi się nie znudzi.

Jestem szczęśliwa, że dużym powodzeniem cieszy się moja recenzja serialu "Internat" i "Dracula" Stokera. Miło wiedzieć, że ludzie dalej chętnie sięgają po trochę starsze książki o wampirach, a nie tylko po romanse z krwiopijcą w roli głównej.

Ciekawe czym jeszcze zaskoczą mnie internauci ;)

Powrót!

Kasztany zakwitły, połowa maja za nami, czyli innymi słowy - jestem po maturze. Z tej okazji mogę się zająć na nowo blogiem już bez żadnych przeszkód, gdyż wcześniej, by mieć więcej czasu na naukę, przestałam pisać. Czytać z resztą też, przez moje ręce przechodziły tylko lektury, repetytoria, podręczniki od matematyki, arkusze egzaminacyjne z lat poprzednich i literatura przedmiotu i podmiotu do prezentacji z polskiego.

Jeśli chodzi o wrażenia po egzaminach, to może ja się nie wypowiem. Albo stwierdzę inaczej: podstawowy polski był prościzną, podobnie było z angielskim na obu poziomach. Natomiast to, co zaserwowało nam cke w tym roku z fizyki i matematyki... mam nadzieję, że dostanę się na Politechnikę, na mój wymarzony ftims... Ale cóż, dosyć mojego marudzenia, ja od zawsze wiedziałam, że nie jestem umysłem ścisłym i pchałam się na siłę tam, gdzie nie powinnam...

Na szczęście prezentacja z polskiego poprawiła mi humor, było o niej głośno w pokoju nauczycielskim, moja komisja zainteresowała się pozycjami, które omawiałam, co uważam za ogromny sukces i bardzo się cieszę z tych 100% (szczerze mówiąc byłam tak ambitna i zawzięta, że nie dopuszczałam do siebie myśli o innym wyniku). Z ustnego angielskiego też poszło mi nie najgorzej - 95%.

Podsumowując, wakacje w tym roku uważam za otwarte i choć nie są one w moim przypadku w pełni zasłużone (och, te głupie błędy na egzaminie z matematyki i porzucenie nauki fizyki...), to staram się o tym nie myśleć i cieszyć z 4 miesięcy niczym nieskrępowanej wolności, ot co.

A co za tym idzie - czytać, czytać, czytać, oglądać filmy i pisać duuuużo recenzji.  I odwiedzać Wasze blogi.

Do napisania!

Czwarty stosik, czyli prezentowy zawrót głowy!

Jak ja się cieszę, że tym razem moi znajomi oraz Święty Mikołaj, nie mieli złudzeń, co uraduje mnie najbardziej. Dostałam masę książek, nawet kilka mojego ukochanego pisarza - Erica-Emmanuela Schmitta i od razu życie staje się piękniejsze. Policzyłam prędko, że teraz liczba książek, które chcę przeczytać i mam fizycznie i bezterminowo u mnie w domu wynosi: 21 pozycji (razem z książkami nie umieszczonymi na stosie). Kiedy ja to nadrobię, szczególnie że już w maju matura?

Przepraszam za jakość zdjęć, miałam w pokoju straszliwie słabe oświetlenie i musiałam kombinować.


Całość: 

Boże Narodzenie.


Kochani,
Wiem, że już późno i część Was właśnie odeszła od wigilijnego stołu, ale świętować jeszcze przecież nie skończyliśmy.

Życzę Wam więc:
Dużo spokoju w nadchodzącym roku.
Wielu dobrych, niezapomnianych chwil.
Ciepła rodzinnego.
Szczypty miłości.
Chochli sukcesu.
Wielu ciepłych, słonecznych dni (także w przenośni).
Zadowolenia z siebie.
Czasu na czytanie!
Nowych, wartościowych lektur.
I wszystkiego, co najpiękniejsze, by nadchodzący rok był lepszy od poprzedniego.

Ja już po Wigilii. I muszę Wam powiedzieć, że w tym roku Mikołaj był dla mnie bardzo łaskawy. Po kilku latach w końcu doszły do niego słuchy, że lubię czytać, także nowy stosik (który umieszczę jutro) będzie przeogromny!


Jednakże dzisiaj postanowiłam dalej trwać w świątecznym duchu - pochwalę się moimi ciastkowymi wypiekami, bo są wyśmienite.

Maślano-waniliowe z konfiturą. Bardzo tłuste, ale też bardzo smaczne. Na stole już ich nie ma!

 

Pierniczki ozdabiała własnoręczne moja młodsza siostra ;)



Tymczasem życzę Wam dobrej nocy i radości z prezentów! Chociaż może przede wszystkim - radości z tego, że w ten jeden, jedyny dzień mogliśmy być wszyscy razem przy jednym stole. Bez kłótni, za to z sercami pełnymi miłości!

Nieobecność.

Dzisiaj w końcu zebrałam się w sobie i usiadłam przy komputerze, żeby nadrobić zaległości. Dłuuugo mnie nie było ze względu na moje zdrowie. Już od trzech tygodni nie wyściubiam nosa z domu w celach edukacyjnych - czyli nie chodzę do szkoły. Muszę Wam powiedzieć jedno: po moich przeżyciach ze szpitalami, ja jestem za prywatyzacją służby zdrowia!

Siedzieć 12 godzin z gorączką w trzech szpitalach, gdzie zapominają o moim istnieniu i badaniach, na czczo, bo przecież muszą krew pobrać i zamawiać kolejną taksówkę do kolejnej placówki, bo nikt nie jest na tyle kompetentny, by w końcu stwierdzić co mi jest, chyba nie należy do najprzyjemniejszych form spędzania wolnego czasu.
W końcu, następnego dnia okazało się, że mam mononukleozę. Przeziębioną i dwa razy zaleczaną antybiotykami (bo nikt nie był na tyle mądry, żeby powtórzyć badanie z krwi, szczególnie że miałam kontakt z osobą zarażoną). Po nieszczęsnych antybiotykach moja wątroba jest w stanie ciężkim (którą z resztą sama też sobie doprawiłam, bo w czasie choroby byłam na diecie białkowej), a ja sama nie czuję się najlepiej - ciągle mi słabo i najchętniej nie wychodziłabym z łóżka.

Ogólnie - trzy światy ze mną i z moimi chorobami. Teraz będę nadrabiać zarówno moje szkolne, jak i blogowe zaległości, więc życzcie mi szczęścia ;)

_____

Dni darmowej wysyłki już za nami, jednakże selkar i empik wciąż kuszą:

 
Co prawda selkar ma teraz małe problemy z serwerem, ale pamięta o klientach, także gdy wszystko zostanie naprawione, dalej będzie można zamawiać książki i dostać je do domu całkowicie za darmo.  
 
Empik kusi obniżkami i promocją - kurier przywiezie do Was książki za 5 zł, jeśli zrobicie zamówienie o wartości co najmniej 50 zł. Obniżył ceny pakietów książek, a także hitów na DVD. 



Ja już mam za sobą małe zakupy w selkarze. To chyba jedna z najtańszych księgarń internetowych na naszym rynku, dlatego warto zajrzeć ;)  Jak mój stosik przyjedzie, nie utknąwszy gdzieś w tirze pod Warszawą, to się pochwalę!

69 strona, czyli co los ma nam do powiedzenia.

Za zaproszenie dziękuję Wykredowanej.

Zasady są proste: Chwyć do ręki najbliższą książkę. Otwórz na 69 stronie i podziel się pierwszym zdaniem z tej strony. Nie zapomnij podać autora i tytułu książki.

"Wszyscy mieli na sobie jednolite uniformy wojennego kroju, na które w razie potrzeby łatwo można było wdziać zbroję" 
 "Opowieść o 47 Roninach" John Allyn





 
Do zabawy zapraszam Skarletkę, Futbolową i PrzyAromacieKawy 

Matura 2011 i kilka słów o tygodniowym zastoju.

Na wstępie chciałabym się podzielić wspaniałą (...chyba jednak tylko dla mnie) nowiną. Otóż mój temat został uwzględniony przez Radę Nauczycieli w tematach maturalnych na 2011 rok w mojej szkole. Brzmi on tak:
86. Motyw wampira w wierzeniach ludowych, literaturze i filmie. Omów jego funkcje w tekstach kultury, odwołując się do wybranych przykładów.
Coś lżejszego i ciekawszego, czy doskonały pomysł na zawalenie matury? 

Bardzo się cieszę, że będę mogła przedstawiać jeden z moich ulubionych tematów, gdyż od sześciu lat poszukuję wszelkiego rodzaju książek i filmów o tej tematyce, a źródło jest niewyczerpane. Z drugiej jednak strony jestem świadoma tego, że egzaminujący mogą to potraktować jako dowcip albo pójście na łatwiznę. Wyobrażam sobie taką scenę: mój poprzednik ma temat o Holocauście w literaturze. Napocił się, namęczył, jakoś wybrnął, zdał. Pięć minut później w drzwiach staje dziewczyna z natapirowanymi włosami (mam taką fryzurę codziennie, nie każdy jest do tego przyzwyczajony), wyszczerzona od ucha do ucha i gada głupoty o wampirach. Miły odpoczynek od poprzedniego tematu, czy postawa wręcz niepoważna? Jakieś przemyślenia?

///

To już będzie przeszło tydzień od ostatniej recenzji, kolejną miałam napisać w weekend, bo czytania nie przerywam. Jednak, żeby zarobić co nieco na książki, filmy i koncerty poszłam do pracy w weekendy i stoję w Castoramie sprzedając nawóz :) Życzcie mi szczęścia i klientów w najbliższych tygodniach, a w piątek na pewno odrobię zaległości, bo oprócz pracy mam jeszcze szkolne obowiązki i zajęcia pozalekcyjne (i gdzie tu czas na przyjemności?!).

Helen Fieldnig "Dziennik Bridget Jones"

Z serii lektur łatwych, lekkich i przyjemnych (tutaj ukłon w stronę kobiet) to jedna z najlepszych możliwych opcji, jeśli samemu się jest uroczą niezdarą, dokładnie taką jak bohaterka powieści Helen Fielding.
Kolejna z pozycji, która poniewiera się na maminej półce. Triumfalnie ją odnalazłam, gdyż wcześniej czytałam tylko drugą część. Lubię odmóżdżające lektury, szczególnie po wyciskających łzy filmach, czy programach o niepełnosprawnych, które czasem włącza moja rodzicielka. Ciekawe, że pisanie o recenzji o tego typu lekturach przychodzi mi tak łatwo, jak ich czytanie.