Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mead. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mead. Pokaż wszystkie posty

Omówienie cyklu "Akademia Wampirów", czyli muszę, muszę, bo się uduszę ;)


Nagrywanie idzie mi ostatnio lepiej niż pisanie, więc czemu by przerywać tę dobrą passę? Szkoda tylko, że filmiki dalej są kilometrowe, bo nie potrafię się odpowiednio streścić ;)

Oczywiście ostrzegam, że omówienie jest dla tych, co cykl już przeczytali, bo spoileruję na każdym kroku!

Niedługo zapewne wezmę się za Kroniki krwi, bo słyszałam, że jest tam Adrian... <3

A teraz tak bardziej na temat:

Jestem ciekawa, czy tylko ja byłam trochę zawiedziona tym, co na końcu zaserwowała nam Richelle Mead... Omówienie jest z cyklu tych "muszę, bo się uduszę" i "narzekać każdy może", ale czasem nie mam ochoty recenzować książek, a trochę porozmawiać o tym, jak się zakończyły. Dobre dyskusje nie są złe! Was też zapraszam do dzielenia się przemyśleniami ;)

Richelle Mead "Pocałunek cienia"

Po tragicznych wydarzeniach, które miały miejsce ponad miesiąc temu, Akademia Świętego Władimira robi wszystko, by życie w jej murach powróciło do normalności. Niestety staje się to niemożliwe z powodu ciągłej żałoby po stracie jednego z uczniów i buntu małych grupek morojów, które postanawiają założyć tajne stowarzyszenie zrzeszające elitę pełnowartościowych wampirów do... wyższych celów. Oprócz tego dla wielu studentów Akademii, w tym Rose, Eddiego, Lissy i Christiana są to ostatnie miesiące pobytu w szkole - a więc czas testów i egzaminów. I tak, dampiry zaczynają "prace polowe", które mają przygotować je do walki z prawdziwymi strzygami - zostają im przydzieleni moroje, których mają chronić przez jakiś czas, 6 dni w tygodniu przez całą dobę. Rose ma pewność, że dostanie do pracy Lissę, by cały czas doskonalić się w jej ochronie. Okazuje się jednak, że szkoła ma wobec niej inne plany i nie obchodzi jej to, że na karku dziewczyny widnieją dwa tatuaże molinja - znak, że udało jej się zabić już dwie strzygi. Co więcej zbliża się proces Wiktora Daszkowa, w którym nie wolno uczestniczyć ani jej, ani Wasylisie. Istnieje możliwość, że zbrodniarz wcale nie zostanie ukarany za swoje przewinienia...

Richelle Mead "W szponach mrozu"

Coś ostatnio we mnie wstąpiło... Właściwie nie coś, tylko ospa wietrzna. Siedzę sobie w domu i czytam, czytam, czytam... I tym sposobem przed chwilą skończyłam "W szponach mrozu". I nie żałuję choćby sekundy spędzonej nad książką.

Wydaje się, że wszystko w Akademii Świętego Władimira wróciło do dawnego porządku. Najlepsze przyjaciółki Rose i Lissa chodzą na zajęcia, mają swoją grupkę przyjaciół , a co najważniejsze - Wasylisa zyskała pogodny nastrój i nie ma depresji, która zdawała się ją niszczyć od środka kawałeczek po kawałeczku. Szkolną sielankę psuje jednak wieść o tym, że jedną z książęcych rodzin zaatakowały strzygi. Tym razem działały grupowo, a co jeszcze dziwniejsze - pomagali im ludzie. Teraz żaden moroj nie może czuć się bezpieczny...

"Cóż, nikt nie powiedział, że szkoła średnia to bułka z masłem."

Rose, Lissa, Christian, Mason, a nawet Mia cieszą się na wieść o nieplanowanych zimowiskach. Oficjalnie zostały one zorganizowane, by umieścić jak najwięcej morojów w jednym miejscu i zapewnić im najlepszą możliwą ochronę. Oprócz tego życia uczuciowe obydwu przyjaciółek w końcu przestają tkwić w jednym punkcie i rozwijają się, dziewczyny odzyskują pewność siebie. Niestety, jak się pewnie domyślacie, bohaterom nie będzie dane taplać się w jacuzzi i jeździć na nartach w nieskończoność. Zdarzy się jakaś tragedia...

Richelle Mead "Akademia wampirów"

"Akademię wampirów" czytałam po raz pierwszy w zeszłym roku, ale nie zrecenzowałam jej z powodu braku czasu. Co ciekawe, zupełnie zapomniałam o czym ta pozycja była - wiedziałam tylko, że nie ciskałam książką w ścianę, nie przeklinałam... a to już coś, prawda?

"Akademia wampirów" na wstępie odpycha. Jednak nie treścią - do Angeliny Jolie (a dziewczyna na okładce jest łudząco podobna!) nie pałam gorącym uczuciem, więc jej obecność na okładce denerwowała mnie niemiłosiernie. Tak, jakby ktoś liczył na to, że podobna do Jolie facjata przyciągnie większe grono odbiorców. Cóż, mnie tym nie kupili.

Nawet najbrzydsza okładka nie jest w stanie wpłynąć na mój końcowy odbiór powieści, więc teraz to nim niej się skupię. Książka od samego początku kipi akcją. Poznajemy Rose - dampira (półwampira) i Lissę - morojkę (wampira z królewskiego rodu) w chwili, gdy obie próbują uciec przed nieznanymi napastnikami. Jak się okazuje, są to tylko strażnicy Akademii dla wampirów. Dostali rozkaz, by przyprowadzić dziewczyny z powrotem do szkoły, z której kilka miesięcy temu zbiegły z niewyjaśnionej przyczyny. Przyjaciółki łączy wiele sekretów, których nie chcą nikomu wyjawić i już opracowują nowy plan ucieczki. Z jakichś powodów nie chcą przebywać w zamkniętych murach placówki...