Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strzygi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strzygi. Pokaż wszystkie posty

Olga Gromyko "Wiedźma Naczelna"

Czyżby wiedźma spiłowała swoje pazurki?

Gdy wyszła "Wiedźma Naczelna", rozpaczałam strasznie - raz, że jest to ostatni tom cyklu o mojej ukochanej, wrednej Wolsze, a dwa - że nie miałam pieniędzy na jego natychmiastowy zakup. Trwałam więc tak kilka miesięcy, z siedzącym mi na karku sumieniem i niewyobrażalną ochotą na zaznajomienie się z lekturą... Na szczęście, jak to bywa z allegro, po kilku miesiącach od premiery dostałam już raz czytaną książkę za prawie połowę ceny okładkowej. I zabrałam się, z należną czcią, do lektury.

"-Bracia moi! (...) W tym skromnym grobie (...) spoczywa (...) święty Fenduł.
Na kilka chwil jego głos zgubił się w zachwyconych westchnieniach i szeptach. Cały czas korciło mnie, by go poprawić, że w tej chwili spoczywam tu ja i wcale nie jestem gorsza od niego, a do tego młoda i ładna.
-Czasem wydaje mi się - urywanym głosem ciągnął mistrz (...) - że słyszę jego oddech..
Do pokrywy równocześnie przywarło siedem uszu. Instynktownie zamarłam na wdechu mimo całkowitej świadomości tego, że przez ciężką marmurową płytę mogliby usłyszeć jedynie głośne chrapanie.
-Tak właśnie! Słyszę go!!! - rozległ się po chwili czyjś egzaltowany wrzask, który prawie poderwał mnie z miejsca.
-Ja też! I ja! - darli się pielgrzymi. Któryś załkał ze szczęścia, po czym padł na kolana i zaczął walić czołem o bok sarkofagu, jak wywnioskowałam z tańczących na zewnątrz cieni."

Wolho, słońce, przed czym to uciekasz?

W ostatniej części powieści ziściły się najstraszniejsze koszmary rudowłosej wiedźmy. "O co chodzi?" - pytacie - "Czyżby napadła ją zgraja krwiożerczych strzyg? Porwał obleśny troll? Smok zjadł jej rękę?!".

Nie. To Len jej się oświadczył....

Co więcej, panna wredna zgodziła się zostać jego żoną, a potem dopadły ją głębokie wątpliwości. Z pomocą przychodzą jej... szkoła i własne ambicje - postanawia zebrać materiały do swojej pracy i obronić tytuł bakałarza trzeciego stopnia. I tak, już po raz czwarty, wrzuceni zostajemy w wir pełen przygód. Wolha jeździ z miasta do miasta, tak jak robiła to dotychczas, i pomaga ludziom w drobnych problemach. Niektóre jej misje rosną jednak do rangi bardzo niebezpiecznych i poważnych - i tak oto panna W.Redna musi zmierzyć się duchem, który nawiedza zamek, potworem, który stacjonuje na jednej z małych wysepek i w końcu - z arcyniebezpiecznym i arcypotężnym magiem. Co by to jednak były za wyprawy - i zakończenie cyklu o wiedźmie - gdyby na jej drodze nie stanęły tak dobrze nam znane i lubiane postaci? A witamy tutaj wszystkich: i przyjaciółkę Wolhy ze szkoły - Welkę, i "standardowe" towarzystwo - Orsanę, Rolara, Wala oraz (niespodzianka!) Lena, który tak jak i jego narzeczona, jest poważnie przejęty ślubem i targany wątpliwościami o jego zasadności.

„On też się bał. Ale rozumiał, że jeśli nie potrafią wykonać tego kroku razem, to dalej będą musieli iść samotnie. Do końca życia, ponieważ nic podobnego już im się nie przydarzy, a na mniej się nie zgodzą...”

Caitlin Kittredge "Żelazny cierń"

Steampunk rośnie w siłę na naszym aktualnym rynku wydawniczym. Coraz więcej filmów i książek opartych jest na jego założeniach bądź też nieznacznych elementach. Jednak mimo nagłego zainteresowania artystów tą odmianą fantastyki, znacząca część społeczeństwa nadal nie ma pojęcia "z czym to się je". Jeśli należysz do tego kręgu osób, nie boisz się czytać i przeżywać przygody oraz jesteś przygotowany na kawał dobrej lektury, to "Żelazny cierń" jest lekturą jak najbardziej dla Ciebie.

Aiofe mieszka w Lovecraft - mieście skomplikowanych mechanizmów, maszyn i pary. Uczęszcza do szkoły z internatem, by wykształcić się na porządnego inżyniera. Lecz w pewnym momencie, zamiast przygotowywać się na zajęcia, dziewczyna liczy dni, które pozostały jej do szesnastych urodzin. I to wcale nie dlatego, że nie może ich się już doczekać - wręcz przeciwnie - boi się dnia, w którym one nadejdą. Ukrywa bowiem mroczny sekret. Sekret, który niedługo ma zabrać jej trzeźwość myślenia i osadzić ją w szpitalu dla obłąkanych - w jej krwi płynie nekrowirus, straszliwa choroba, która zdążyła już zaatakować jej matkę i brata. Dziewczyna walczy z wirusem każdego dnia, jednak mroczne sny nawiedzają ją coraz częściej... Gdy już traci nadzieję, że choroba ją ominie, dostaje list od swojego starszego brata, który zaginął w dniu swoich szesnastych urodzin. Wydaje się, że pisał go ktoś, kto całkowicie zachował zdrowy umysł.... i który błaga o pomoc. Aiofe decyduje się więc na wyprawę, którą może przypłacić zdrowiem (a nawet życiem), a wszystko po to, by ocalić ukochanego Conrada i dowiedzieć się, w jaki sposób zwalczył on swojego nekrowirusa. Towarzyszą jej: tajemniczy i dziwny przewodnik Dean i najlepszy przyjaciel Cal. Jednak, czy spryt całej trójki wystarczy, by nie wpakować się w kłopoty i nie ściągnąć na siebie gniewu Nadzorców?

Richelle Mead "Pocałunek cienia"

Po tragicznych wydarzeniach, które miały miejsce ponad miesiąc temu, Akademia Świętego Władimira robi wszystko, by życie w jej murach powróciło do normalności. Niestety staje się to niemożliwe z powodu ciągłej żałoby po stracie jednego z uczniów i buntu małych grupek morojów, które postanawiają założyć tajne stowarzyszenie zrzeszające elitę pełnowartościowych wampirów do... wyższych celów. Oprócz tego dla wielu studentów Akademii, w tym Rose, Eddiego, Lissy i Christiana są to ostatnie miesiące pobytu w szkole - a więc czas testów i egzaminów. I tak, dampiry zaczynają "prace polowe", które mają przygotować je do walki z prawdziwymi strzygami - zostają im przydzieleni moroje, których mają chronić przez jakiś czas, 6 dni w tygodniu przez całą dobę. Rose ma pewność, że dostanie do pracy Lissę, by cały czas doskonalić się w jej ochronie. Okazuje się jednak, że szkoła ma wobec niej inne plany i nie obchodzi jej to, że na karku dziewczyny widnieją dwa tatuaże molinja - znak, że udało jej się zabić już dwie strzygi. Co więcej zbliża się proces Wiktora Daszkowa, w którym nie wolno uczestniczyć ani jej, ani Wasylisie. Istnieje możliwość, że zbrodniarz wcale nie zostanie ukarany za swoje przewinienia...

Richelle Mead "W szponach mrozu"

Coś ostatnio we mnie wstąpiło... Właściwie nie coś, tylko ospa wietrzna. Siedzę sobie w domu i czytam, czytam, czytam... I tym sposobem przed chwilą skończyłam "W szponach mrozu". I nie żałuję choćby sekundy spędzonej nad książką.

Wydaje się, że wszystko w Akademii Świętego Władimira wróciło do dawnego porządku. Najlepsze przyjaciółki Rose i Lissa chodzą na zajęcia, mają swoją grupkę przyjaciół , a co najważniejsze - Wasylisa zyskała pogodny nastrój i nie ma depresji, która zdawała się ją niszczyć od środka kawałeczek po kawałeczku. Szkolną sielankę psuje jednak wieść o tym, że jedną z książęcych rodzin zaatakowały strzygi. Tym razem działały grupowo, a co jeszcze dziwniejsze - pomagali im ludzie. Teraz żaden moroj nie może czuć się bezpieczny...

"Cóż, nikt nie powiedział, że szkoła średnia to bułka z masłem."

Rose, Lissa, Christian, Mason, a nawet Mia cieszą się na wieść o nieplanowanych zimowiskach. Oficjalnie zostały one zorganizowane, by umieścić jak najwięcej morojów w jednym miejscu i zapewnić im najlepszą możliwą ochronę. Oprócz tego życia uczuciowe obydwu przyjaciółek w końcu przestają tkwić w jednym punkcie i rozwijają się, dziewczyny odzyskują pewność siebie. Niestety, jak się pewnie domyślacie, bohaterom nie będzie dane taplać się w jacuzzi i jeździć na nartach w nieskończoność. Zdarzy się jakaś tragedia...

Richelle Mead "Akademia wampirów"

"Akademię wampirów" czytałam po raz pierwszy w zeszłym roku, ale nie zrecenzowałam jej z powodu braku czasu. Co ciekawe, zupełnie zapomniałam o czym ta pozycja była - wiedziałam tylko, że nie ciskałam książką w ścianę, nie przeklinałam... a to już coś, prawda?

"Akademia wampirów" na wstępie odpycha. Jednak nie treścią - do Angeliny Jolie (a dziewczyna na okładce jest łudząco podobna!) nie pałam gorącym uczuciem, więc jej obecność na okładce denerwowała mnie niemiłosiernie. Tak, jakby ktoś liczył na to, że podobna do Jolie facjata przyciągnie większe grono odbiorców. Cóż, mnie tym nie kupili.

Nawet najbrzydsza okładka nie jest w stanie wpłynąć na mój końcowy odbiór powieści, więc teraz to nim niej się skupię. Książka od samego początku kipi akcją. Poznajemy Rose - dampira (półwampira) i Lissę - morojkę (wampira z królewskiego rodu) w chwili, gdy obie próbują uciec przed nieznanymi napastnikami. Jak się okazuje, są to tylko strażnicy Akademii dla wampirów. Dostali rozkaz, by przyprowadzić dziewczyny z powrotem do szkoły, z której kilka miesięcy temu zbiegły z niewyjaśnionej przyczyny. Przyjaciółki łączy wiele sekretów, których nie chcą nikomu wyjawić i już opracowują nowy plan ucieczki. Z jakichś powodów nie chcą przebywać w zamkniętych murach placówki...