Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty

Rainbow Rowell "Załącznik"

Kiedy przeczytałam opis nowej książki Rainbow Rowell, to wiedziałam, że będzie moja! Zakochiwanie się najpierw w duszy, a dopiero potem w ciele brzmiało pięknie. Bo tym właśnie dla mnie jest miłość.

Lincolna poznajemy w momencie, w którym dostaje pracę w wydawnictwie jako „administrator bezpieczeństwa danych”. Myśli, że w końcu użyje swoich informatycznych umiejętności i sprawdzi się jako dorosły, samodzielny pracownik. Wyobraźcie sobie jakie musi być jego zdziwienie, gdy dowiaduje się, że JEDYNE, co musi robić, to CZYTAĆ cudze maile, które trafiają ze specjalnie zaprogramowanego sita, które przechwytuje „niewygodną korespondencję” (czyli innymi słowy jakieś podejrzane słowa kluczowe)! Zrezygnowany bohater siada więc do roboty… i zaczytuje się PO USZY w rozmowach Beth i Jennifer, które pracują na dziennej zmianie w wydawnictwie. Z początku uważa, że nie robi nic złego. Dopiero później uświadamia sobie, że zakochał się w Beth, a nawet nie wie jak wygląda i na jakim stanowisku pracuje. Z resztą, nawet jakby wiedział, to jak miałby zagadać?

Książka zaczyna się nadspodziewanie dobrze. Każdą kolejną stronę dosłownie połykałam z niemałą ekscytacją. Duży wpływ miał na to zapewne język. Nie czytałam wcześniej Rainbow Rowell, ale już wiem, jaka jest jej magia – autorka pisze lekko i nieskomplikowanie, więc książkę się dosłownie POŻERA.

Niestety, moim zdaniem Rainbow Rowell znacznie gorzej radzi sobie z kreowaniem bohaterów i sytuacji (przynajmniej w tym przypadku, bo innych jej dzieł jeszcze nie czytałam). Ja wiem, że nie każdy jest taki jak ja – śmiały i bezpośredni. Że można być zamkniętym w sobie, że można zakochiwać się szybciej i głębiej ode mnie. Jednak nieporadność Lincolna od połowy książki zaczęła mnie nieco irytować. Tak, jak jego uczucie – Lincoln pisze, że Beth jest inteligentna i dowcipna. Ja po przeczytaniu tych samych maili co on zdecydowanie nie nazwałabym tak tej dziewczyny. Maile Beth i Jennifer były bardzo infantylne i „wymuszone”, jakby bohaterki za wszelką cenę siliły się na beztroski ton wypowiedzi. Później coś zaczęło się zmieniać – w obecności prawdziwych problemów częściej pisały już w bardziej dorosły sposób. Na tyle, że nawet udało mi się w nich znaleźć taką małą cząstkę mnie i mojej przyjaciółki. Jednak to nadal nie wystarcza. „Załącznik” zdecydowanie pożałował mi ciekawych bohaterów. 

Środek książki też jest dość słaby. W pewnej chwili nie wiedziałam już, jakie jest główne założenie tej lektury i do czego prowadzą kolejne wydarzenia. Koniec też niewiele nagradza. I tak mogłabym narzekać bez końca, gdyby nie fakt, że jakimś cudem „Załącznik” rozjaśnił mi te okropne, jesienne dni. Mimo, że nie zgadzałam się z wyborami bohaterów i że nie była to dla mnie wybitna lektura, to spędziłam miłe kilka godzin „w innym świecie”. Uroczym, nieskomplikowanym, słonecznym. I tego chyba właśnie potrzeba na takie brzydkie, szare dni. Prawda? 

A poza tym "Załącznik" możecie teraz dorwać w Biedronce!






Allison Pataki "Sisi. Cesarzowa mimo woli"

Czy Wy też jako małe dzieci biegliście rano przed telewizor i z biciem serca włączaliście TVN/RTL/TV4? Ja uwielbiałam te słoneczne poranki, kiedy było jeszcze za wcześnie, żeby wyjść na dwór. Kanały telewizyjne już od 7 rano rozpieszczały dzieci i puszczały im fantastyczne bajki. Jedną z nich była "Sisi", którą ja wprost uwielbiałam. Kiedy dowiedziałam się, że Elżbieta Bawarska żyła naprawdę, byłam wniebowzięta! Kreskówkowy idealny obraz Sisi żył ze mną długo. Do czasu, kiedy postanowiłam poczytać o niej na wikipedii. Dowiedziałam się wówczas, że jej życie z Franciszkiem nie przypominało tego, co próbowała przekazać nam bajka. Historia Sisi nie jest raczej dla dzieci. Ale jest również arcyciekawa. 

"Sisi. Cesarzowa mimo woli" to lektura z rodzaju "wariacji na temat". Allison Pataki, po pobieżnym przestudiowaniu historii Sisi, postanowiła napisać książkę fabularną. Zawarła w niej delikatny rys historyczny, ale tchnęła w bohaterów życie, dialogi, charakter. To był naprawdę udany zabieg. Dzięki temu dostajemy lekturę z rodzaju tych lekkich i przyjemnych, a przy okazji dowiadujemy się co nieco o historii Elżbiety Bawarskiej. 

Lektura była dla mnie przecudownym lekarstwem na nudę w pociągu. Nie mogłam wybrać sobie lepszej książki do zabrana w podróż! Czytało się ją łatwo i nadzwyczaj szybko. Allison Pataki dobrze wypośrodkowała ilość opisów i dialogów, stworzyła wartką akcję. Do tego bardzo barwnie i ciekawie opisała to, co mogła czuć przyszła cesarzowa, a potem - królowa. Dzięki niej zwykły suchy fakt historyczny nabrał kolorów i drugiego życia - kibicujemy Sisi przez większość lat jej życia

Jedynym minusem, który mogłabym dostrzec w "Sisi. Cesarzowa mimo woli" to przedstawienie Sisi w korzystnym świetle (na przykład bez opisywania jej zaburzeń odżywiania i narcyzmu oraz domniemanej oziębłości seksualnej) oraz fakt, że jednak prawdziwa Elżbieta Bawarska była postacią bardziej... smutną. Miejscami (w dalszej części powieści) byłam zarzucana za dużą ilością faktów politycznych, które przerywały mój rytm czytania.

Lektura zdecydowanie mnie nie zawiodła. Dostałam właściwie to, czego oczekiwałam. Kiedyś biegnąc przed telewizor szukałam kreskówki o wielkiej miłości. Teraz - bajki (tak, nadal bajki!) z elementami prawdziwej historii dla trochę starszych odbiorców. Takie książki pozwalają nam cieszyć się fabułą, a jednocześnie przemycają kilka ciekawych faktów. 

"Sisi. Cesarzowa mimo woli" dowodzi, że mimo tego, że dorastamy nadal potrzebujemy bajek. Musimy wierzyć, że kiedyś, w jakimś momencie, Elżbieta znalazła szczęście. Przecież każdy z nas chce żyć długo i szczęśliwie, prawda?

Ocena: 5





Książkę otrzymałam od wydawnictwa Harper Collins 

Kate Hewitt, India Grey "Za jakie grzechy"

Z takimi seriami jest jak z jedzeniem jednego rządka ukochanej czekolady - legenda głosi, że ktoś kiedyś podołał wyzwaniu i reszty nie tknął. Ponieważ nadal walczę ze swoim brakiem silnej woli, to będzie to idealna wymówka, żeby zakupić pozostałe części. No, ale może zacznę od początku.

Tom "Za jakie grzechy" opowiada historię dwóch z ośmiu sióstr Balfour, których ojcem jest niesamowicie bogaty Anglik. Ale, właśnie, czy na pewno biologicznym? Życie Zoe staje do góry nogami, gdy ta dowiaduje się, że z Oscarem Balfourem nie łączy ją kod genetyczny, a jedynie zmarła matka. Wyjeżdża do Nowego Jorku, by znaleźć swojego prawdziwego ojca i uciec od wścibskich spojrzeń. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że w Nowym Jorku znajdzie też miłość.

Bohaterką drugiej części tomu jest Emily - zapalona baletnica. Po kłótni z ojcem i odkryciu niewygodnej medialnie tajemnicy rodziny ucieka z domu i postanawia utrzymać się sama. Nikt jednak nie mówił, że będzie łatwo... szczególnie, że w pracy przeszkadza jej dawny znajomy.

Susan Mallery "Słodka wolność" + obraz współczesnych romansów

Nicole pracuje w odziedziczonej po rodzicach cukierni. Opiekuje się dwoma siostrami (choć te już dawno osiągnęły pełnoletniość), ciężko pracuje i... ma już tego dość. Chce zrobić w końcu coś dla siebie i tylko dla siebie. Pewnego dnia jej życie przewraca się do góry nogami, gdy pewien nastolatek, Raul, kradnie ciastka z jej cukierni. Po telefonie na policję w drzwiach staje niezwykle przystojny mężczyzna - Hawk, opiekun szkolnej drużyny, w której Raul pełni rolę rozgrywającego. Chce załatwić sprawę polubownie, bez ingerencji osób trzecich. Czy takiemu facetowi można odmówić?

Ostatnio zadaję sobie pytanie - jak to jest, że w romansach główna bohaterka nigdy nie odznacza się olśniewającą urodą albo, tak po prostu, nie jest szczególnie ładna. Czyżby autorzy książek kierowali się stereotypem, że romanse czytają same brzydkie i nieszczęśliwe kobiety? 

Kolejnym ciekawym spostrzeżeniem, które mam po przeczytaniu kilku podobnych książek jest to, że ten jedyny zawsze, ale to zawsze, jest przystojny i, tak w skrócie, boski w każdym calu. Kobiety nie mają już prawa zakochać się w mężczyźnie całkowicie przeciętnym z wyglądu, który wyróżnia się nieprzeciętną inteligencją albo ciekawym hobby, a nie umięśnioną i twardą klatą? 

Kobiety zawsze burzą się, że to faceci są wzrokowcami, że najpierw patrzą zawsze na figurę i twarz i nie dostrzegają naszego bogatego wnętrza. Przez to powstają romanse, w których brzydkie, mało atrakcyjne lub po prostu zwyczajne kobiety zostają docenione za swoje wnętrze przez... no właśnie, kogo? Opalonego atrakcyjnego faceta z twardą klatą i białymi zębami. Ewentualnie przez boskiego ciemnowłosego romantyka z tajemniczym spojrzeniem i kształtnym tyłkiem. No naprawdę? Krzyczymy na mężczyzn, że kierują się tylko wyglądem, a potem same w naszych fantazjach robimy to samo? Hipokryzja, gdyby mogła, zaszłaby nas od tyłu i dałaby nam w łeb. Podwójne standardy? Skończmy z tym! 

Aneta Jadowska "Zwycięzca bierze wszystko"

Zwycięzca bierze wszystko. Ale gdy się weźmie za dużo, to potem trzeba to odchorować. A odchorowuje to czytelnik... 

W trzeciej już części na głowie Dory Wilk spoczywa rewolucja, starcie z wyjątkowo wrednym skrzydlatym stworzeniem, trochę przykry powrót do stron rodzinnych i co najważniejsze -  udowodnienie wszystkim, na co ją stać i kim naprawdę jest. Dodajmy do tego jeszcze nowo powstały triumwirat, nowe moce i zatrzęsienie w drzewie genealogicznym. Wiedźma będzie miała pełne ręce roboty... 

Jadowska od pierwszych stron serwuje nam jazdę bez trzymanki - już na samym początku czekają na nas nowe sekrety, akcja, czy humor - w książkę się po prostu momentalnie wsiąka i pozostaje się głuchym na otaczający świat (ten prawdziwy oczywiście, bo kłótnie Dory i Mirona, mimo że występują na kartach lektury, "słyszy się" bardzo dokładnie!).



Trish Wylie "Kto się śmieje ostatni"

Problem z romansami polega na tym, że jest ich na rynku naprawdę mnóstwo. Trzeba więc napisać historię, która będzie się chociaż trochę wyróżniać. Ale trzeba uważać na to, by przy jej tworzeniu za bardzo nie przekombinować...

Każdy dzień Mirandy Kravitz jest zaplanowany w najdrobniejszych szczegółach, łącznie z tym, co zje na śniadanie. Ludzie przy niej skaczą, są niezwykle mili i uczynni, a dziewczyna mimo wszystko czuje się niezwykle samotna. Bo jak tu komukolwiek zaufać i mieć pewność o jego szczerych intencjach, jak się jest córką burmistrza Nowego Jorku? Wyjazdy, spotkania i uśmiechanie na zawołanie może być bardzo męczące. Dodajmy do tego nowego osobistego ochroniarza, Tylera, który powziął sobie za punkt honoru nie opuszczać swojej podopiecznej na krok - w tym momencie Miranda mówi "dość" i robi wszystko, by zdenerwować i zniechęcić swojego nowego goryla. Szkoda tylko, że z każdym dniem wydaje jej się coraz bardziej pociągający...

O ile mnie pamięć nie myli, to dawno temu oglądałam film, którego fabuła była bardzo podobna, tyle że przeznaczona dla młodszych odbiorców. Ja, na samą myśl o pikantniejszej "powtórce z rozrywki", aż przebierałam nogami, bo lubię historie o niepokornych, zadziornych dziewczynach.

Jessica Hart "Kronika ślubnych wypadków"

KISS to nowa seria Harlequin, która od razu wpadła mi w oko. Ma być zabawnie i zmysłowo - no wprost idealnie na wakacje! Ja co prawda siedzę jeszcze w środku sesji, ale nie mogłam się powstrzymać i z "Kroniką ślubnych wypadków" spędziłam wczorajszy wieczór. 

Pani inżynier Firth Williams planuje wszystko w najdrobniejszych szczegółach - dzięki temu ma dobrą pracę i w miarę poukładane życie. Jej wewnętrzny spokój burzy katastrofa - jej młodsza przyrodnia siostra Saffron, celebrytka pełną gębą, prosi ją o zastąpienie honorowej druhny i wyprawienie wieczoru panieńskiego. Na domiar złego, zarządca posiadłości Whellerby, niezwykle pociągający George, zachowuje się kompletnie nieprzewidywalnie - i jak tu cokolwiek zaplanować?! 

"W końcu coś o paniach inżynier!" - wykrzyknęłam, czytając opis z tyłu książki. No bo jak to tak - są romanse z prawniczkami, właścicielkami sklepów, nawet policjantkami! A co z dziewczynami po Politechnikach? Firth ma rzeczywiście wykształcenie z przedmiotów ścisłych, ale jest przy tym potraktowana dość stereotypowo - nie dość, że para się męską robotą, to jeszcze musi być dość sztywna i bardzo umiarkowanie kobieca. Jednak jej mocny charakter, ambitne dążenie do wytyczonych celów, potrzeba samodzielności i niezależności to coś, co bardzo cenię w kobietach.

Patricia Briggs "Wilczy trop"

Patricię Briggs miałam okazję poznać dobrych kilka lat temu, gdy "Zew krwi" i "Więzy krwi" zostały wydane jeszcze w starej oprawie graficznej. Od tej pory z nowymi częściami było mi nie po drodze, chociaż wiele razy już czaiłam się na nie na allegro. Gdy na maila przyszła propozycja zrecenzowania "Wilczego tropu", to rzuciłam się na egzemplarz, niczym wilkołak na swoją ofiarę. Czułam w kościach, że Briggs napisała kolejną dobrą lekturę...

Anna Latham jest na końcu łańcucha pokarmowego w swoim wilkołaczym stadzie. Każdy osobnik ma prawo nią pomiatać, bić, gwałcić. Z trudem przychodzi jej nauczenie się uległości, wyłącza się na ból. Jej losy zmieniają się w chwili, gdy poznaje Charles Cornicka, egzekutora i syna przywódcy wilkołaków Ameryki Północnej. Dowiaduje się, że jest Omegą, co wcale nie oznacza, że jest najsłabszym ogniwem w stadzie, co próbowano jej wpoić przez trzy długie lata. Na dodatek jej umiejętności będą wkrótce potrzebne - w górach giną ludzie, najprawdopodobniej za sprawą zdziczałego wilka samotnika...


Serial: The L Word/ Słowo na L (2004)

Odpad po uznanym Queer As Folk? 

Trudno o bardziej idealny czas dla recenzowania seriali o homoseksualistach, gdy w Polsce rozpętała się ogromna burza z piorunami, a wszyscy we wszystkich ciskają jadem, niczym Zeus piorunami. W moim repertuarze książkowo-filmowo-serialowym (a nawet muzycznym) znajdują się geje, lesbijki, biseksualiści i transseksualiści i nigdy nie miałam z tym problemu - co więcej, sympatyzuję ze środowiskiem LGBT i chętnie pomogę im w walce o ich prawa. Dlatego jeśli macie jakieś uprzedzenia albo nie chcecie czytać o lesbijkach, to zachęcam przewinięcie do następnej recenzji. 

O czym jest "The L Word"? To opowieść o koleżankach żyjących w Los Angeles. W pierwszym sezonie poznajemy szczęśliwe partnerki - Bette Porter i Tinę Kennard, które po siedmioletnim związku zdecydowały się na dziecko i w tym celu szukają idealnego dawcy nasienia, heteroseksualną Kit Porter - byłą sławną piosenkarkę r'n'b i niepijącą alkoholiczkę, Alice Pieszecki - biseksualną dziennikarkę, która do końca nie może się zdecydować której płci pożąda bardziej, Danę Fairbanks - sławną tenisistkę nadal ukrywającą swoją orientację, Shane McCutcheon - łamiącą niewieście i kobiece serca, której ŻADNA się nie oprze (nawet heteroseksualna kobieta...) i - gwiazdę wieczoru - Jennifer Schecter, która po studiach przyjeżdża do swojego chłopaka Tima, by razem z nim założyć rodzinę i znaleźć pracę.

E. L. James "Pięćdziesiąt twarzy Greya"

O czym mówi status bestsellera? O tym, że książka się dobrze sprzedaje. A nie, że jest dobra, czy wartościowa. Przepychacze do kibla też się dobrze sprzedają, a nie wnoszą do naszego życia niczego specjalnego.

Książkę posiadam w domu, bo całą trylogię kupił na własność mój dziadek (dowodząc chyba, że jest stereotypowym samcem ;) ). Przed przeczytaniem zostałam poinstruowana, że kiedy skończę, to mam natychmiast całą trylogię sprzedać, bo to gniot jakich mało.

Czym książka tak przyciąga potencjalnych czytelników? Plotki głoszą, że fabułą: Ana, główna bohaterka i studentka literatury, dostaje niespodziewane zlecenie przeprowadzenia wywiadu ze wpływowym, młodym i bardzo przystojnym mężczyzną - Christianem Greyem. Obydwoje od początku przypadają sobie do gustu... i co? I Grey wprowadza niedoświadczoną Anę w tajniki seksu BDSM. To tak w skrócie, bo chyba każdy wie, co kryje się w tym niepozornym tomie.

Silver Linings Playbook / Poradnik pozytywnego myślenia (2012) reż. David O. Russell

Garść dramatu, szczypta komedii, dobrze obsadzone role i niebanalny scenariusz. Czy to wystarczy, by ubiegać się o Oscara?

Pat Solitano stracił wszystko w jedno popołudnie - pracę, żonę, a nawet wolność - po tym, jak napadł na kochanka swojej żony i prawie pobił go na śmierć, został wysłany na 8 miesięcy do szpitala psychiatrycznego, w którym potwierdziły się wcześniejsze przypuszczenia jego bliskich - mężczyzna jest dwubiegunowcem. Po swojej "odsiadce" obiera sobie jeden cel - odzyskać względy swojej żony i sprawić, by cofnęła zakaz zbliżania się. Niedługo potem Pat poznaje piękną nieznajomą - Tiffany, która zaskakująco dobrze go rozumie i jest równie niewygodna dla społeczeństwa, jak i on. Postanawiają sobie pomóc, by wspólnie osiągnąć zamierzone cele.

Brzmi jak KOLEJNA komedia romantyczna, prawda? Zdziwię Was - to komediodramat, a dla mnie, to w tym filmie tak naprawdę chodzi głównie o refleksję i skupienie, a nie o to, by wyjść z kina po pięty uhahanym.

Aneta Jadowska "Bogowie muszą być szaleni"

Można by rzec, że Dora w końcu znalazła swoje miejsce na ziemi. Przeprowadziła się na stałe do Thornu, do dużego, pięknego mieszkania, które wyposażyła również w zabójczo przystojnego i pewnego siebie diabła Mirona oraz nieśmiałego, tajemniczego anioła Joshuę. Od wydarzeń, które miały miejsce w poprzednim tomie, nieświęta trójca nie opuszcza się na krok - często śpi w jednym łóżku, a nawet prowadzi prywatną działalność detektywistyczną, przyjmując swoich klientów w Szatańskim Pierwiosnku. 
"Moja matka byłaby zachwycona, gdybym zadzwoniła ze słowami: mamo, jesteś babcią, chłopcy są śliczni, mają nieco nietypowe potrzeby żywieniowe i są starsi niż cała rodzina razem wzięta, ale polubisz ich, na pewno."
Znacie to prawo natury, które mówi, że nigdy nie może Wam być całkowicie dobrze lub całkowicie źle? Nie? Cóż, ja przekonuję się o jego istnieniu codziennie, a nasza Jada przeczuwa coś od pierwszego spotkania z dość nietypową, arogancką, narcystyczną klientką, która nie przyznaje się do swojego pochodzenia i... po prostu - sama w sobie jest antypatyczna. Wkrótce potem na wiedźmie barki spadają kolejne problemy - dwa wampiry, którym niedawno uratowała życie, znów znikają w tajemniczych okolicznościach (a wszystkie podejrzenia, tradycyjnie, spadają na tego, kto tylko starał się pomóc...), nie mówiąc już o kolejnym mordercy, który grasuje na magiczne stworzenia. Tym razem jednak za wszelką cenę stara się swoimi postępkami skłócić rasy i doprowadzić do krwawej wojny. Czy Dora, Miron i Joshua zapobiegną tej katastrofie?

Aneta Jadowska "Złodziej dusz"

Stało się. "Złodziej dusz" sprawił, że po raz pierwszy zatrzęsłam portkami ze strachu, że posądzicie mnie o szastanie najwyższymi ocenami na prawo i lewo. W poprzednim poście składałam hołd twórczości Carriger i "Bezduszną" ochrzciłam książką dla mnie idealną. Co powiecie na kolejną, podobną ceremonię?
"Zbyt długo pracuję w policji, by wierzyć w świętych. Nawet Mikołaj ma na koncie co najmniej włamania do domów. Kto wie, czemu naprawdę chce te wszystkie dzieciaki sadzać na kolanie..."
Dora to wiedźma z iście szatańskim temperamentem i rudą czupryną (a nie od dzisiaj wiadomo, że rude to wredne - popatrzcie na mnie!). Na co dzień pracuje w toruńskiej policji i chwyta kryminalistów, a po godzinach wędruje do Szatańskiego Pierwiosnka (klubu dla wszystkich magicznych stworzeń) na kieliszek drinka z sokiem kaktusowym i... przygodę na jedną noc, co by naładować swoje wiedźmie akumulatory. Gdy Dora Wilk nie rozwiązuje kolejnej zagadki kryminalnej i nie gości w swoim łóżku jakiegoś przystojnego faceta, spędza czas z dwoma zupełnie różnymi od siebie mężczyznami - aniołem Joshuą i diabłem Mironem. Nikt z tej trójki nie spodziewa się, że w krótkim czasie zostaną poddani wielu próbom, by udowodnić sobie nawzajem swoją przyjaźń i oddanie. A tak zupełnie przy okazji, co by się nie zrobiło za patetycznie i nudno, "nieświęta trójca" będzie próbować rozwiązać magiczną zagadkę kryminalną, od której zależy życie wielu istot magicznych, skopie parę tyłków i przodków, nawrzeszczy na siebie, a w międzyczasie wprawi się w headbanging'u słuchając dzieł Metalliki.

Gail Carriger "Bezduszna"

"Bezduszną" zakupiłam dobre pół roku temu i od tego czasu nie miałam czasu jej przeczytać. A w pełni zdawałam sobie sprawę z tego, co też zastanę w środku. Uwierzycie? Ja sama mam trudności...

Napiszę z grubej rury (i zapewne po tym akapicie wszyscy ci, którzy czytają recenzje tylko dla jednozdaniowej opinii, zakończą lekturę. Ale trudno!) "Bezduszna" jest książką jak dla mnie IDEALNĄ. Tak, nie boję się użyć tego słowa. Mogę ją postawić na równi (no, prawie, gdyż dzielą ją dosłownie milimetry) z cyklem "Nocarz" Magdaleny Kozak. To jest książka, której każda jedna składowa znajduje się w obszarze moich zainteresowań. Jest steampunk, który uwielbiam. Są wilkołaki i wampiry, duchy (mam nadzieję, że w kolejnych częściach jakiegoś poznamy), romans na poziomie, homoseksualiści, wiktoriańska Anglia, przepiękne stroje, przepych... Zakochałam się!




Hirotaka Kisaragi i Yuka Hichiwa "Keep Out"

Tytuł oryginału: Keep out
Data wydania: sierpień 2012
Wydawnictwo: Kotori
Liczba stron: 255
Męczę Was już recenzjami anime, więc czas najwyższy zapoznać Was z mangą. W październiku przeżyłam niesamowity szok, gdy okazało się, że w Polsce powstało wydawnictwo, które będzie wydawać mangi yaoi. Myślałam, że ten dzień nigdy nie nastąpi i będę skazana na internetowe skanlacje. A tymczasem Grupa Kotori ma się dobrze i już niedługo wypuszcza na rynek CZWARTY komiks boys love. Ale ja nie o tym.

"Keep Out" jest dla mnie "mangowym pierwszym razem" pod dwoma względami. Raz, że to pierwszy tom, który posiadam na własność (nie jest on pożyczony bądź ściągnięty z forów skanlacyjnych), a dwa - że to pierwsza manga yaoi, którą trzymałam w ręku.

David Nicholls "Jeden dzień"

Kliknij na napis, by posłuchać muzyki z filmu:


O książce dowiedziałam się wtedy, gdy obejrzałam trailer nowego filmu z jedną z moich ulubionych aktorek - Anne Hathaway. A że nie miałam wtedy pieniędzy na dość drogą powieść (i 50 innych nieprzeczytanych czekało na półce), to postanowiłam najpierw zawitać do kina, a dopiero później przeczytać książkę. I przepadłam, naprawdę. Rzadko zdarza się doświadczyć tak pięknego dramatu z arcyciekawym wątkiem romantycznym. Aż dziw, że napisał go mężczyzna (zaleciało feminizmem)...

Poznajcie Emmę i Dextera. Ona chce zmienić świat, walczyć w imieniu słabych, on chce ten świat zawojować, zarobić kupę pieniędzy. Ona jest delikatna, nieśmiała i ma wiele kompleksów, on jest przemądrzały, przebojowy i żyje przeświadczeniem, że "Wszystko ułoży się samo" i "Mnie się wszystko należy". Pozornie niemożliwym jest, by tych dwoje ludzi kiedykolwiek nadawało na tych samych falach i by w ogóle chciało ze sobą przebywać w jednym pokoju. Jednak nadchodzi 15 lipca 1988 roku, dzień w którym oboje otrzymują swoje dyplomy ze studiów, i Dex ląduje w łóżku Emmy. Nie, to nie to co myślicie - on po prostu w nim leży (chociaż oboje od czasu do czasu przejawiają chęć "na coś więcej", ale nic z tego nie wychodzi) i rozmawia z dziewczyną o przyszłości. I tak oto zawiązuje się między nimi piękna, ale trudna przyjaźń. Czytelnik śledzi ich losy przez kolejne dwadzieścia lat, "zaglądając do nich" jednak tylko w jeden dzień danego roku - 15 lipca. Czy przyjaźń Emmy i Dexa przetrwa próbę czasu? Czy pozostaną oni tacy sami? A może jednak wraz z upływem lat zmienią się ich poglądy, uczucia, wartości?

Debbie Macomber "Sklep na Blossom Street"

Lydia Hoffmann, po 2 udanych bataliach z rakiem, postanawia raz mieć coś swojego, żyć pełnią życia i nie oglądać się wstecz. W Seattle, na Blossom Street, otwiera sklep z włóczkami. Kobieta ma nadzieję, że uda jej się uniknąć rychłego zamknięcia z powodu braku klientów, więc postanawia włączyć do oferty swojego sklepu naukę robienia na drutach. W niedługim czasie, na lekcje zgłaszają się trzy różne kobiety, które zupełnie przypadkowo znalazły się w sklepie. Każda z nich jest w innym wieku, boryka się z innym problemem, pochodzi z innego środowiska i pozornie żadnej nie łączy z resztą zupełnie nic. Jednak w miarę upływu czasu i kolejnych lekcji robienia na drutach, zaczynają się do siebie zbliżać i przed sobą otwierać...

Jacqueline Donovan jest starszą, bogatą i dość niemiłą osobą. Często narzeka i patrzy spode łba na Alix, w jej oczach niereformowalną kryminalistkę. Na lekcje Lydii uczęszcza głównie po to, by zrobić na drutach prezent dla jeszcze nienarodzonej wnuczki - w geście pojednania z synową.

Carol Girard to bardzo smutna, ale szalenie sympatyczna osoba, która posiada wszystko... za wyjątkiem dziecka. Stara się o nie, jak tylko może. Przeszła już dwa zabiegi in vitro. Oba nieudane. W głębi serca czuje, że tym razem się powiedzie, dlatego chce zrobić kocyk, którym już niedługo okryje maleństwo.

Katarzyna Bernika Miszczuk "Ja, anielica"

Recenzję podzieliłam na dwie części: recenzję formy zapoznania się z książką (audiobooka), jak i po prostu samej książki. Jeśli ktoś nie jest zainteresowany moimi wynurzeniami na temat audiobooków w pojęciu ogólnym, to szukajcie słowa 'książka' napisanego wersalikami. Od tego momentu zaczyna się recenzja właściwa. Jednakże szczerze polecam Wam lekturę całości i zapraszam do dyskusji w komentarzach, o której wspomnę jeszcze w tekście poniżej:

AUDIOBOOK

"Ja anielica" była dla mnie książką-wyzwaniem. O dziwo, nie ze względu na tematykę, a na formę, w jakiej się z nią zapoznawałam. Swój pierwszy i jedyny "audiobook" posiadałam w czasach przedszkolnych, na kasecie magnetofonowej. Była to opowieść o Karolci i magicznym koraliku. Słowo "audiobook" znalazło się w cudzysłowie nieprzypadkowo - tekst ten był czytany z podziałem na role, a raczej w tych współczesnych audiobookach mamy do czynienia z jednym narratorem. W każdym razie, co by się za bardzo nie rozpisywać - dawno temu lubiłam słuchać Karolci na kasecie, więc stwierdziłam, że warto zaryzykować i mieć z głowy swój pierwszy raz, co by nie pozostać do końca swych dni audiobookową dziewicą. Wybór padł na książkę Pani Miszczuk - pierwszą część miałam za sobą, mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać, a poza tym audiobook daje niezłe pole do popisu. Dzięki niemu mogę stwierdzić, czy powieści się po prostu przyjemnie słucha - wtedy błędy stylistyczne, oraz brak nadania tekstowi płynności, będą łatwo wychwycone.

Kelly Creagh "Nevermore. Cienie"

"Mów, Proroku z piekła rodem! Czyś jest bies, czy bestia z dziobem,
Czy Kusiciel, czy kurzawa śle cię tutaj na mój próg
- O! Sterany, lecz nietknięty! - na bezludny ląd zaklęty,
Na ten dom mój grozą zdjęty - mów mi prawdę, błagam, mów:
Czy jest balsam w Gileadzie, abym ją zapomnieć mógł?"
"Nevermore!", zakracze Kruk.
"Nevermore. Cienie" to już druga część cyklu o miłości cheerleaderki i gota, przyprawiana obficie mroczną atmosferą z wierszy Edgara Allana Poego.
Isobel, oddzielona od swojego ukochanego, który egzystuje uwięziony gdzieś w świecie snów, postanawia zrobić wszystko, by go uratować. Niestety, potrzebuje pomocy, a ją może otrzymać tylko od jednej osoby - Reynoldsa, przyjaciela Poego, który rok w rok, 19 stycznia, pojawia się na cmentarzu i składa trzy czerwone róże na grobie poety. Reynoldsa, który niedawno ją okłamał... Wraz ze swoją przyjaciółką Gwen, Isobel knuje intrygę, która pozwoli jej wyjechać do Baltimore. Żeby jednak uzyskać zgodę na wyjazd i odwiedzenie grobu Poego (oficjalna wersja brzmi - zwiedzić college), Isobel musi zachowywać się jak przykładna córka i uczennica, jednak nie będzie to proste. Jej sny nawiedzają Noki, a po piętach depcze niebezpieczna kobieta. W takich okolicznościach bardzo trudno jest zachowywać pozory. Ale przecież raz danego słowa nie powinno się łamać, a Varen musi zostać ocalony...

Susan Wiggs "Zanim nadejdzie ciemność"

Co byście zrobili, gdyby ktoś nagle zrzucił na Was bombę z informacją, że niedługo kompletnie stracicie wzrok? Ja nigdy długo się nad tym nie zastanawiałam. Głównie dlatego, że nie chcę nawet sobie tego wyobrażać. Wzrok jest dla mnie jednym z najważniejszych zmysłów i nie potrafiłabym chyba bez niego żyć... 

Podobną informację otrzymuje znana fotografka, Jessie Ryder, która od lat uciekała od swoich problemów i zobowiązań i nigdzie na dłużej nie zagrzała miejsca. Zwiedzała świat, robiła wspaniałe zdjęcia i poznawała coraz to nowych mężczyzn. Ale od własnego życia uciec się nie da - szesnaście lat temu oddała swoją nowo narodzoną córkę do adopcji i wyszła ze szpitala, zostawiając noworodka w inkubatorze... Od tego czasu demony przeszłości ścigają ją nieustannie. Dowiedziawszy się, że niedługo będzie niewidoma, Jessie decyduje się ruszyć wprost do domu, w którym mieszka jej dziecko, by zdążyć jeszcze nacieszyć się jego widokiem i naprawić ich relacje. Skąd wie do których drzwi zapukać? To bardzo proste - adopcyjną matką Lili została Luz, rodzona siostra Jessie...