Co byście zrobili, gdyby ktoś nagle zrzucił na Was bombę z informacją, że niedługo kompletnie stracicie wzrok? Ja nigdy długo się nad tym nie zastanawiałam. Głównie dlatego, że nie chcę nawet sobie tego wyobrażać. Wzrok jest dla mnie jednym z najważniejszych zmysłów i nie potrafiłabym chyba bez niego żyć...
Podobną informację otrzymuje znana fotografka, Jessie Ryder, która od lat uciekała od swoich problemów i zobowiązań i nigdzie na dłużej nie zagrzała miejsca. Zwiedzała świat, robiła wspaniałe zdjęcia i poznawała coraz to nowych mężczyzn. Ale od własnego życia uciec się nie da - szesnaście lat temu oddała swoją nowo narodzoną córkę do adopcji i wyszła ze szpitala, zostawiając noworodka w inkubatorze... Od tego czasu demony przeszłości ścigają ją nieustannie. Dowiedziawszy się, że niedługo będzie niewidoma, Jessie decyduje się ruszyć wprost do domu, w którym mieszka jej dziecko, by zdążyć jeszcze nacieszyć się jego widokiem i naprawić ich relacje. Skąd wie do których drzwi zapukać? To bardzo proste - adopcyjną matką Lili została Luz, rodzona siostra Jessie...


