Samurai 7 (サムライセブン, Siedmiu Samurajów) reż. Toshifumi Takizawa (na podstawie filmu Akiry Kurosawy)

Dzisiaj recenzja z serii: "Muszę, bo inaczej się uduszę". Samurai 7 było moim pierwszym w pełni świadomym anime, które poleciła mi moja najlepsza przyjaciółka. To właśnie dzięki tej animacji tak bardzo pokochałam "japońskie kreskówki"!

Antyutopijna, steampunkowo-cyberpunkowa, feudalna Japonia. Życie wieśniaków ze wszystkich wiosek z całego kraju wydaje się być pozbawione sensu. Trudzą się oni cały rok, by zebrać plony ryżu, które zapewnią im przetrwanie i względnie godziwe życie, by potem w ciągu jednego dnia stracić prawie wszystko na rzecz atakujących wioski mechanicznych bandytów, którzy przemocą i groźbami zagarniają zboże dla siebie, niszcząc przy tym chaty i porywając kobiety. Ludność jednej z osad, wioski Kanna, postanawia się zbuntować przeciw tak nikczemnemu traktowaniu i wysyła do miasta trójkę śmiałków (Rikichiego, Kirarę i małą Komachi), którzy przyprowadzą do wioski prawdziwych samurajów. Nie będzie to zadanie ani łatwe, ani przyjemne. W zamian za ochronę, śmiałkowie będą mogli zaproponować samurajom tylko i wyłącznie zawsze pełną miskę ryżu. I nic to, że era wojowników minęła, a oni sami w większości stali się bezpańskimi roninami - wielu ich rozbuchana duma nie pozwoli na wojowanie mieczem za tak marną zapłatę. Szczególnie, że po wygranej bitwie na próżno im będzie szukać sławy i bardziej godnego życia, a porywanie się z mieczem na roboty wydaje się walką z wiatrakami. 

Nowa Fantastyka 06/2012 [vblog]

Tym razem w filmowej wersji, zapraszam:

Podsumowanie pisemne:
  • Temat przewodni - SF
  • Warto zwrócić uwagę na następujące felietony/artykuły: "Dzień dziecka", "Nowe śródziemie", "Agenci paranoi".
  • Prawdziwa ciekawostka: " „Postapo-franczyza” (i Metro 2033) Wojciecha Chmielarza 
  • Warto zwrócić uwagę na następujące opowiadania: "Papierowa Menażeria" Ken Liu i "Sześć miesięcy i trzy dni" Charlie Jane Anders
  • Ocena końcowa: 5- 





Pod sam koniec miałam powiedzieć, że nie chcę oceniać poziomu NF przez pryzmat tego, że nie lubię SF. Jak dla mnie numer był na 4-, jeśli miałabym oceniać nie patrząc na tematykę, to dałabym 5-.

    Fiszki - Język i fakty. Poznaj Niemcy i Poznaj Wielką Brytanię.

    W moim ostatnim poście, w którym recenzowałam poradnik "Naucz się uczyć" Leitnera, rozpływałam się nad naprawdę skuteczną metodą uczenia się. Pewnie niektórzy wzdychali z politowaniem, gdy czytali moje zachwyty,  bo nie potrafili sobie wyobrazić czymże też są te fiszki i dlaczego są takie arcyciekawe.

    Poznaj Wielką Brytanię i Poznaj Niemcy to fiszki z serii "Język i fakty", które przybliżają kulturę, tradycje, kuchnię, stereotypy i język poszczególnych państw. Zestaw składa się ze 100 obustronnych fiszek, kartoników NAUKA i UMIEM oraz darmowego kodu na pliki mp3 z native speakerami, którzy czytają słówka i zdania zamieszczone na fiszkach.

    Sebastian Leitner "Naucz się uczyć"

    Phi! Pomyślicie zapewne, czytając tytuł tej książki. No bo jak to? Skończyliśmy podstawówkę, gimnazjum, liceum... Oznacza to przecież, że musieliśmy jakoś tę całą wiedzę z podstawy programowej opanować. Każdy umie się uczyć!
    W tym miejscu mogę Wam przyznać rację, ale tylko częściową. Parafrazując piosenkę Stuhra: "Uczyć się każdy może (umie), trochę lepiej lub trochę gorzej. " Ale nie o to chodzi, jak co komu wychodzi? Czy aby na pewno? Policzcie, ile średnio przeznaczacie czasu na naukę. Jeśli chcecie uczyć się szybciej, lepiej, bez lenistwa zaglądającego Wam przez ramię i poczucia beznadziejności "Bo przecież i tak nie zdam!", to polecam Wam lekturę poradnika Leitnera.

    POPMAG 01/2012

    O tym nowym magazynie o muzyce, z muzyką i dla muzyki dowiedziałam się całkowicie przypadkiem, surfując po Internecie. Przeczytałam już jego większość, gdy dotarła do mnie informacja, że najciekawsze opinie o tej nowej inicjatywie będą nagradzane karnetami na Heinekena. Kto by nie spróbował?

    Popmag hipnotyzuje okładką. Przyczynia się do tego nie tylko oryginalna Lana, ale także prostota grafiki i oszczędność w kolorach i ozdobnikach. Ów prostota będzie nam towarzyszyć do ostatniej strony numeru - koniec z oczopląsem, kakofonią barw i niezdecydowaniem, które są obecne w wielu współczesnych pismach!

    Wstępniak wprowadza nas w specyficzny (ale pozytywny) klimat magazynu, zaznacza także motyw przewodni, którym będzie American Dream i gwiazdę, która miała okazję ów amerykański sen przeżyć.

    W pierwszej części magazynu Popmag stawia przede wszystkim na wywiady i prezentację artystów, dbając przy tym o eklektyzm i oryginalność tychże. Tak wielka dawka mnie wcześniej nieznanych wykonawców wbiła mnie w fotel. Lubię odkrywać nową muzykę, a teraz zostałam nią dosłownie zalana i nie mogłam zdecydować się, czego słuchać najpierw. Było to jak najbardziej pozytywne uczucie - pewnie każdego z Was nie raz dotyka taki muzyczny marazm, totalna niechęć do poznanych już artystów. Wtedy siedzicie nad swoją dyskografią i lamentujecie, że nie macie czego słuchać. Teraz nie musicie się o to martwić - Popmag przychodzi na ratunek i zasypuje Was "świeżą muzyczną krwią". Wystarczy tylko się otworzyć.