Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10/10. Pokaż wszystkie posty

Serial: How To Get Away With Murder / Sposób na morderstwo (2014)

Szukaliście serialu, który nie będzie powielał schematów, który będzie świeży, fascynujący i zaskakujący przez KAŻDĄ minutę swojego czasu antenowego? Możecie przestać szukać, bo właśnie go znaleźliście. How To Get Away With Murder dosłownie spadł mi z nieba. Byłam już znudzona kolejnymi słabymi odcinkami seriali, które właśnie oglądałam. Miałam ochotę na coś, na co będę czekać z wytęsknieniem. Czego nie będę mogła i chciała przegapić. HTGAWM to serial właściwie idealny. Ale od początku:

How To Get Away With Murder to historia Annalise Keating. Prawniczki, która prowadzi swoją własną prywatną firmę i jednocześnie - Pani Profesor, która uczy prawa na renomowanej uczelni. Na tym właśnie Uniwersytecie co roku wybiera sobie 5 najwybitniejszych studentów, którzy będą jej pomagać w wygrywaniu spraw karnych swoich klientów. W krótkim czasie Annalise znajduje na te zaszczytne miejsca Wesa, Connora, Ashera, Michaelę i Laurel, którzy pokazali jej, że zrobią wszystko, żeby wygrać. Ich pierwszą wspólną sprawą będzie morderstwo studentki na kampusie, które w krótkim czasie będzie osią tego serialu i będzie się przewijać przez każdy jego odcinek. Oprócz tego, w każdym epizodzie Annalise i jej podopieczni będą starali się wygrać sprawę karną nowego klienta oraz pojawią się... flashbacki z nocy morderstwa. Jakiego morderstwa? No cóż, Annalise nie bez powodu nazwała swój przedmiot akademicki "How To Get Away With Murder" - naszej piątce studentów bardzo się on przyda! Więcej możecie zobaczyć w tym trailerze serialu:

Samurai 7 (サムライセブン, Siedmiu Samurajów) reż. Toshifumi Takizawa (na podstawie filmu Akiry Kurosawy)

Dzisiaj recenzja z serii: "Muszę, bo inaczej się uduszę". Samurai 7 było moim pierwszym w pełni świadomym anime, które poleciła mi moja najlepsza przyjaciółka. To właśnie dzięki tej animacji tak bardzo pokochałam "japońskie kreskówki"!

Antyutopijna, steampunkowo-cyberpunkowa, feudalna Japonia. Życie wieśniaków ze wszystkich wiosek z całego kraju wydaje się być pozbawione sensu. Trudzą się oni cały rok, by zebrać plony ryżu, które zapewnią im przetrwanie i względnie godziwe życie, by potem w ciągu jednego dnia stracić prawie wszystko na rzecz atakujących wioski mechanicznych bandytów, którzy przemocą i groźbami zagarniają zboże dla siebie, niszcząc przy tym chaty i porywając kobiety. Ludność jednej z osad, wioski Kanna, postanawia się zbuntować przeciw tak nikczemnemu traktowaniu i wysyła do miasta trójkę śmiałków (Rikichiego, Kirarę i małą Komachi), którzy przyprowadzą do wioski prawdziwych samurajów. Nie będzie to zadanie ani łatwe, ani przyjemne. W zamian za ochronę, śmiałkowie będą mogli zaproponować samurajom tylko i wyłącznie zawsze pełną miskę ryżu. I nic to, że era wojowników minęła, a oni sami w większości stali się bezpańskimi roninami - wielu ich rozbuchana duma nie pozwoli na wojowanie mieczem za tak marną zapłatę. Szczególnie, że po wygranej bitwie na próżno im będzie szukać sławy i bardziej godnego życia, a porywanie się z mieczem na roboty wydaje się walką z wiatrakami. 

Junjō Romantica / Junjou Romantica (純情ロマンチカ, Pure-Hearted Romance) mangaka: Shungiku Nakamura

Tytuł: Junjō Romantica / Junjou Romantica (純情ロマンチカ, Pure-Hearted Romance)
Ilość epizodów: 12
Czas trwania epizodów: 24 minuty 
Rok wydania: 2008
Rodzaj: Serial TV
Gatunek: yaoi, romans, komedia, dramat
Pierwowzór: Manga
Autor: Shungiku Nakamura 

Tą recenzją wkraczam na bardzo niebezpieczny grunt, ale nie mogę się powstrzymać. Zakochałam się w Junjou Romantica już trzy lata temu, jednak wciąż i wciąż do tego serialu wracam i zawsze zachwyca mnie on na nowo. Czemu więc wspomniałam, że nie wszystkim tenże opis może się spodobać? Cóż, Junjō Romantica to anime o tematyce yaoi, czyli o pairingu (tutaj - pairingach) boy x boy. A to dość kontrowersyjny temat, mam rację? Cóż, wyszczerzę się jak dziewczyna z anime i ze słodką minką powiem: "Ci co twierdzą, że yaoi jest do bani nie wiedzą co tracą, gdyż ta opowieść jest honto kawaii*!"

Kuroshitsuji & Kuroshitsuji II (黒執事, Czarny Lokaj) mangaka: Yana Toboso

No i oto nadszedł ten dzień. Dzień, w którym stwierdziłam, że opisywanie anime nie będzie złym pomysłem, aczkolwiek pewnie dla Was te notki nie będą za ciekawe, bo większość z Was tych japońskich wytworów nie ogląda. Ja jednak, pochłaniając niektóre, też w jakiś sposób się ukulturalniam ;)

Moja miłość do anime osiągnęła apogeum jakieś trzy lata temu i od tego czasu szukam co ciekawszych pozycji, które mnie zachwycą. Bez wstydu przyznam, że jestem okropną yaoistką i chłonę wszystkie wytwory mangi i anime o tematyce męsko-męskiej, oczywiście posiadając bezsprzecznych faworytów, na przykład JunJou Romantica, Kirepapa, a w przypadku mangi to chociażby Koi Suru Boukun. Co dość rzadsze w przypadku yaoistek - yuri (miłość damsko-damska) też nie pogardzę, jednak tutaj dorobek filmów i komiksów jest dość ubogi. Jeśli jednak kogoś interesują tego typu produkcje, to z anime polecam Strawberry Panic i  Kannazuki no Miko. To nie znaczy, że nie oglądam anime o innej tematyce - uwielbiam fantasy, historie z analizą psychologiczną ludzi, czy dramaty.

Anime, o którym chcę napisać jest mieszanką wszystkiego, co kocham w takich produkcjach. Przejdźmy więc do recenzji:

Posiadłość Phantomhive'ów, XIX- wieczna, wiktoriańska Anglia. To tutaj mieszka Ciel, pies na posyłki Jej Królewskiej Mości i spadkobierca firmy produkującej zabawki. Trzynastoletni chłopiec, który nigdy się nie uśmiecha. Budzi zarówno strach, jak i podziw... Jego serce kryje bowiem nienawiść i chęć zemsty na wszystkich odpowiedzialnych za pożar w jego posiadłości i zamordowanie rodziców. On sam z pamiętnej nocy ocalał cudem - w ostatniej chwili przyzwał prosto z piekła demona - Sebastiana Michaelis'a i zawarł z nim pakt - gdy na ziemi nie będzie już nikogo, na kim Phantomhive zechce się zemścić, demon pożre jego duszę. Codziennie jednak Sebastian, w trosce o duszę jak najlepszej jakości, będzie swemu panu służył jako lokaj, bodyguard, kucharz, sprzątaczka... innymi słowy będzie na każde jego zawołanie i zrobi dla niego wszystko. 

Requiem for a Dream/Requiem dla snu (2000)

 "They held each other and kissed and pushed each others' darkness into the corner,
 Believing in each others' light, each others' dream." -Hubert Selby, Jr.

Dalej piszę na klawiaturze trzęsącymi się rękami. Pół godziny temu skończyłam oglądać "Requiem dla snu". Dziesięć minut przepłakałam. Drugie dziesięć minut patrzyłam tępo w sufit. Potem włączyłam sobie soundtrack i zabrałam się za pisanie. Skasowałam wszystko, co spłodziłam i zaczynam od początku.
Pierwszy raz zetknęłam się z tym filmem kilka lat temu. Wszystko dzięki Jaredowi Leto - wokaliście mojego niegdyś ulubionego zespołu. Szukałam filmów z jego udziałem (jest także aktorem) i natknęłam się na "Requiem (...)". Od razu zapragnęłam go obejrzeć - przede wszystkim dlatego, że miał bardzo pozytywne recenzje i traktował o narkomanach. Po seansie moje zawieszenie między fikcją, a rzeczywistością trwało o wiele dłużej niż teraz. Pamiętam to jak dziś - skończyłam oglądać film o 19:00, siedziałam patrząc tępo w ekran przez godzinę. Potem weszłam do łóżka i przez pół nocy kotłowałam się pod kołdrą, próbując znaleźć sobie miejsce. Moje poruszenie tym obrazem i tę dziwną reakcję starałam się złożyć na karb swojego wieku, ale dobrze wiedziałam, że to nie o to chodzi. W końcu dlaczego zwlekałabym ponad cztery lata, by obejrzeć coś, co było dla mnie straszne tylko dlatego, że do tego nie dorosłam?

"Requiem dla snu" to film, którego głównym bohaterem jest nałóg. Nie Sara Goldfarb, nie Harry, nie Marion - nałóg sam w sobie. Jego potęga, postaci, stadia rozwoju i opłakane skutki. To opowieść o przeciętnych ludziach, z przeciętnymi umiejętnościami, żyjącymi w przeciętnej dzielnicy. Nikt tam nie biega w garniaku, nie żyje w willi, nie przymila się do szefa, nie kupuje torby u Versace... To dlatego obraz zyskuje na prawdziwości - takim człowiekiem mogę być ja, możecie być Wy, mogą być Wasi bliscy. Dlaczego? Otóż nałóg to choroba, która może przytrafić się każdemu.