Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prószyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prószyński. Pokaż wszystkie posty

Nowa Fantastyka 01-07 2013 recenzja zbiorcza i ostatnia.


Rezygnuję z recenzowania Nowej Fantastyki. Powód? Banalny - nie mam czasu czytać czasopism. Rok temu zdecydowałam się na włączenie do swojego planu ukulturalniania gazet filmowych, tych o fantastyce, muzyce, czy lifestylu itp. Nawet kilka z nich zakupiłam. Efekt? Zeszłoroczne marcowe "Zwierciadło" leży u mnie do dzisiaj, POPMAG'a przeczytałam JEDNEGO i zapomniałam, że w ogóle istnieje. Nawet "Cosmopolitan" (pismo głupawe i niewymagające, nawet nie byłoby czego recenzować, brr), który kupiłam w styczniu dla kalendarza został oddany koleżance po 3 tygodniowej walce z samą sobą, żebym go chociaż przejrzała.

Gail Carriger "Bezduszna"

"Bezduszną" zakupiłam dobre pół roku temu i od tego czasu nie miałam czasu jej przeczytać. A w pełni zdawałam sobie sprawę z tego, co też zastanę w środku. Uwierzycie? Ja sama mam trudności...

Napiszę z grubej rury (i zapewne po tym akapicie wszyscy ci, którzy czytają recenzje tylko dla jednozdaniowej opinii, zakończą lekturę. Ale trudno!) "Bezduszna" jest książką jak dla mnie IDEALNĄ. Tak, nie boję się użyć tego słowa. Mogę ją postawić na równi (no, prawie, gdyż dzielą ją dosłownie milimetry) z cyklem "Nocarz" Magdaleny Kozak. To jest książka, której każda jedna składowa znajduje się w obszarze moich zainteresowań. Jest steampunk, który uwielbiam. Są wilkołaki i wampiry, duchy (mam nadzieję, że w kolejnych częściach jakiegoś poznamy), romans na poziomie, homoseksualiści, wiktoriańska Anglia, przepiękne stroje, przepych... Zakochałam się!




Nowa Fantastyka 10/2012

I nadszedł ten czas, w którym NF świętuje swoje 30-lecie! Przyznam, że byłam niesamowicie ciekawa, co też czeka nas w tym jubileuszowym numerze - w końcu sukcesy świętować trzeba hucznie, czyż nie?

Świętujemy już okładką - bardzo podobną do tej, która wyszła wraz z numerem pierwszym. Podobieństwa i różnice możemy dostrzec od razu - kiedyś kobiety "fantastyczne" walczyły mieczem i nie prostowały włosów :) W każdym razie postęp techniczny, o który nam chodziło, widać już na pierwszy rzut oka.

Jerzy Rzymkowski dzieli się z nami swoimi wspomnieniami o początkach współpracy z gazetą. Michał Cetnarowski idzie o krok dalej i w swoim artykule "Socjologicznie, religijnie, historycznie?" serwuje nam w telegraficznym skórcie historię fantastyki i sci-fi i podsumowuje ją, nie zapominając również o próbie futurologii. 

Nowa Fantastyka 09/2012

Żeby się poprawić i być na bieżąco ze wszystkimi nowinkami fantastycznymi  (no dobrze, po części też dlatego, że na okładce widnieją Royce i Hadrian!), w tym miesiącu za ocenianie NF wzięłam się wcześniej. I jak zwykle, wciągnęłam się w czytanie do tego stopnia, że jadąc pociągiem do Koluszek przegapiłabym stację...

Nowa Fantastyka 08/2012

Felietony
Sierpniowy numer Nowej Fantastyki wita felieton Jakuba Ćwieka z serii "Pop, goes my heart". Muszę przyznać, że za każdym razem, gdy otwieram magazyn, to właśnie na niego czekam najbardziej - pan Ćwiek niejednokrotnie pokazał, że potrafi pisać dowcipnie i że oboje mamy bardzo podobny pogląd na świat. Tym razem pod lupę idzie zjawisko kibicowania: "(Nie) kibic siedzi z dala".
"Ingerencja z góry" to bardzo mądry tekst Rafała Kosika, który... z resztą przeczytajcie sami:

"Mamy starożytnych Egipcjan i kawał kamienia. Na zdrowy rozum jest jasne, że jakby się nie zaprali, kamienia nie ruszą. Najpewniej skorzystali z uprzejmości Obcych, podczepili kamulce pod latające talerze i - tadam! - jest piramida."

Bardzo podoba mi się cykl felietonów Jerzego Rzymkowskiego, który opisuje ciekawe seriale. Tym razem mnie nie przekonał, ale miło jest poczytać o serii, która powstała już jakiś czas temu i nie opowiada o życiu nastolatków w Nowym Jorku.
"Rady dla piszących" Sullivana idą o 'level' wyżej. Podstawy już poznaliśmy, teraz czas na smaczki i dopracowywanie jakości tekstu:

"Zaufanie czytelnikowi sprawia, że lektura staje się interaktywna. Czytelnik przestaje być biernym świadkiem wydarzeń i staje się ich aktywnym uczestnikiem. Brzmi to świetnie, jednak może być skrajnie niebezpieczne, jeżeli zostanie nieprawidłowo wykonane - dlatego to lekcja dla zaawansowanych."
Artykuły
"Chaos absolutny" to pierwsza część artykułu Marcina Zwierzchowskiego o remake'u "Pamięci absolutnej" - nie jestem fanką Schwarzeneggera (przynajmniej nie w takim wydaniu), ale o pracach nad filmem czytało się nadzwyczaj dobrze (no bo kto nie lubi serii "behind the scenes"?).
"Cenzura to bzdura" Marka Grzywacza obnaża idiotyzm... i tu właśnie trudno zgadnąć czyj. Koncernów? Politycznej poprawności? Ludzi, którzy wszędzie widzą niebezpieczeństwa  i chore nawiązania? Jeśli chcecie, by włos zjeżył Wam się na głowie, to koniecznie przeczytajcie co i w jakich sytuacjach zmieniono w trailerach i filmach, by uniknąć afery.
"Mutantastyczni" Wawrzyńca Podrzuckiego to tekst dla mnie. Nic mnie tak nie odpręża, jak film o X-Menach, których wielbię już od małego. Kto nie marzył o jakiejś ciekawej mocy? Ja robię to do tej pory! Artykuł skupił się na pokazaniu nam możliwych realnych zmian, które może kiedyś uda się osiągnąć naukowcom (chociaż ja o wiele bardziej wolę te kompletnie nierealne...).
"Więcej Pottera w Pottermore" pchnęło mnie do ponownego odwiedzenia Privet Drive. Przy pierwszej wizycie straciłam ochotę na to "więcej" i zamknęłam stronę. Tymczasem dowiedziałam się, że każdego użytkownika przydzielają do domu, wybierają mu różdżkę - i to wszystko z odpowiednimi wskazówkami J.K.Rowling! A ja od siódmego roku życia zastanawiałam się, gdzie też przydzieliłaby mnie tiara!
Jeśli jesteście fanami mashup novels, to koniecznie zajrzyjcie do "Klasyka grozą podszyta" - w tym ciekawym artykule Przemysław Pieniążek podaje nam na tacy naprawdę wiele tytułów, z którymi warto się zapoznać.

Opowiadania
Przechodzimy do nadzienia, czyli opowiadań. Mieliście kiedyś tak, że po przeczytaniu krótkiego tekstu głęboko żałowaliście, że nie jest on częścią jakiejś większej opowieści? "Lisiczka" Małgorzaty Wieczorek powinna być książką i to przynajmniej 400-stronicową. Tyle jest teraz chłamu w księgarniach, a osoba, która naprawdę umie pisać, zamyka historię w opowiadaniu. Co jest z tym naszym polskim rynkiem? To samo przemyślenie dotyczy kolejnego opowiadania - "Mistrz" Tomasza Zawady. Jeśli czytaliście moją recenzję anime "Samurai 7", to wiecie, że mam kompletnego bzika na punkcie samurajów. Ale z pustego i Salomon nie naleje, jeśli ktoś jest kiepskim pisarzem, to i pomysł nie pomoże. A tu? Ja się domagam książki, długiej książki o samurajach!
W numerze znajdziemy także: "Tajemną historię Nowej Huty" Olejniczaka, "Jipi i elektronicznego paranoika" Stephensona, "Mamo, jesteśmy Żenią, Twoim synem" Crosshilla, "Racice i szałas Abdela Dżamili" Ahmeda.
Od początku roku, gdy pisałam recenzje NF, często to opowiadania zagraniczne podobały mi się bardziej, niż te polskie. W końcu zdarzyło się całkiem odwrotnie - wszystkie inne teksty odeszły na bok, chyląc czoła tym pierwszym dwóm. Oryginalnym, dobrze napisanym, ciekawym, wciągającym jak cholera (przepraszam)! Polska fantastyka nabiera rumieńców i cieszę się, że NF cały czas daje szansę, chce jej się odkrywać nowych twórców. Dobra robota "Nowa Fantastyko", czytanie takich opowiadań to czysta przyjemność!

Pod koniec, jak zawsze, dostajemy zastrzyk recenzji wszelkiej maści i autoramentu - filmy, gra planszowa (!), komiksy, książki, tv.

OGROMNA PIĄTKA Z PLUSEM! I chyba większej zachęty nie potrzebujecie, prawda? :)

Mój egzemplarz otrzymałam od Wydawnictwa Prószyński i S-ka

Alexandar Tesic "Zakon Smoka"


O czym i dla kogo?
Zakon Smoka, zakon najodważniejszych i najwaleczniejszych rycerzy staje w obliczu przepowiedni, która ma zmienić świat. Głosi ona, że jeden z ich członków stanie się wybrańcem, który raz na zawsze zwalczy mroczne siły Hadesu. Od tej pory trzeba będzie go ochraniać ze wszystkich sił i pomóc mu w odnalezieniu się w nowej, bardzo odpowiedzialnej roli. 
Jeśli szukacie fantastyki dla trochę starszych i poważniejszych czytelników, opowieści okraszonej serbską mitologią, to „Zakon Smoka” jest pozycją jak najbardziej dla was.

Fabuła
Fabuła „Zakonu Smoka” zachwyca ilością szczegółów i bogactwem mitologicznego świata. Jest zarówno wciągająca, jak i nużąca. Spytacie, jak to możliwe – z jednej strony ukazuje się nam wolno rozwijająca się akcja (chociażby to, że bohaterowie robią sobie często przystanki na drodze do celu), a z drugiej strony Alexandar Tesic nie stroni od opisów walki i niesamowitych potworów, okraszając opowieść szczyptą thrillera. 

Nowa Fantastyka 07/2012

Nadchodzi już kolejny miesiąc, czas na nowy numer Nowej Fantastyki, a ja nadal nie opisałam tego lipcowego. Nie jednak z powodu jego niskiego poziomu, a przez wakacje – nadal, już czwarty tydzień, spędzam w Przewięzi i wcale, ale to wcale nie chce mi się wracać. Ale do rzeczy…

Ten numer czasopisma jest poświęcony przede wszystkim superbohaterom. Nic w tym dziwnego – w końcu niedawno swe premiery miały najgorętsze filmy tego lata, czyli Batman i Spiderman.

Nowa Fantastyka 06/2012 [vblog]

Tym razem w filmowej wersji, zapraszam:

Podsumowanie pisemne:
  • Temat przewodni - SF
  • Warto zwrócić uwagę na następujące felietony/artykuły: "Dzień dziecka", "Nowe śródziemie", "Agenci paranoi".
  • Prawdziwa ciekawostka: " „Postapo-franczyza” (i Metro 2033) Wojciecha Chmielarza 
  • Warto zwrócić uwagę na następujące opowiadania: "Papierowa Menażeria" Ken Liu i "Sześć miesięcy i trzy dni" Charlie Jane Anders
  • Ocena końcowa: 5- 





Pod sam koniec miałam powiedzieć, że nie chcę oceniać poziomu NF przez pryzmat tego, że nie lubię SF. Jak dla mnie numer był na 4-, jeśli miałabym oceniać nie patrząc na tematykę, to dałabym 5-.

    Orson Scott Card "Zaginione wrota"

    Kto by pomyślał, że książka Orsona Scotta Carda jest istnym rollercoasterem emocjonalnym? To właśnie ona idealnie pokazuje nam, że porzucenie jakiejkolwiek lektury w połowie jest bardzo złym wyborem.

    Trzynastoletni Dan North należy do pewnej zamkniętej społeczności magów, która ukrywa się w górach, nie chcąc się zdradzić przed ludźmi. Chłopiec posiada ogromną rodzinę - kuzynów ma na pęczki, jego rodzice są szanowanymi i potężnymi istotami... I wszyscy, ale to wszyscy, z najbliższego mu otoczenia posiadają chociażby nikłe zdolności magiczne, podczas gdy on... cóż, Danny jest pusty. Nie tworzy klantów, nie łączy się z naturą... Słowem: jest drekką, którą wszyscy powoli zaczynają gardzić. Chłopiec, nie mając innego wyjścia, zaczyna godzić się ze swoim losem - wiecznego popychadła i źródła drwin kuzynek. Do czasu, gdy odkrywa, że zupełnie bezwiednie potrafi tworzyć wrota i jeśli komukolwiek zdradzi swój sekret - będzie martwy.

    Nowa Fantastyka 05/2012

    Majowy numer Nowej Fantastyki zaczyna się bardzo smutnym wstępniakiem - Jakub Winiarski informuje czytelników o upadku dwóch konkurencyjnych czasopism - "Science Fiction, Fantasy i Horror" oraz "Fantasy & Science Fiction". Jednocześnie informuje wszystkich mniej lub bardziej życzliwych o tym, że ten fakt wcale go nie cieszy. Szczególnie, że fantastyka jest ostatnio naprawdę rozchwytywana przez odbiorców czy to w książkach, czy na ekranie. 

    "Tupot białego orła" Jakuba Ćwieka także nie należy do bardzo radosnych felietonów:
    "Nie jesteśmy zlepkiem narodowości jak Stany, które potrzebują jednoczących symboli. Raczej nie ma co liczyć, że uda nam się stworzyć kogoś, po kim dziś będziemy płakać, gdy odejdzie, oddając za nas swoje życie. "

    Nowa Fantastyka 04/2012

    Najwyższy czas, by przyjrzeć się kolejnemu numerowi "Nowej Fantastyki"!
    Przyznam, że od stycznia (odkąd zaczęłam czytać magazyn) Jakub Winiarski miał same dobre wstępniaki, ale ten bije je na łeb na szyję - jest to krótkie omówienie puenty artykułu Olgi Tokarczuk, która - UWAGA - sądzi, że wymyśliła fantastykę! Polecam ten krótki tekścik, bo naprawdę poprawia humor!
    Kolejny, jak dla mnie bardzo trafny, felieton Ćwieka "Dzieci gorszego popu" aż prosi się o przeczytanie:
    "Biblia to książka POP. Napisana dla konkretnych mas, w konkretnych czasach, miała objaśniać im, kim jest ich Stwórca tak, żeby dało się to pojąć i polubić. Gdyby zamiast księgą była programem komputerowym, pewnie dzisiaj mielibyśmy już milion nakładek, które dostosowałyby ją do naszych czasów i problemów." 

    Nowa Fantastyka 03/2012

    "Proste, nie? Kto nie łapie, ten Hołdys." 
    Temat ACTA, tak wielce zajmujący wszystkich internautów, nie ominął i Nowej Fantastyki. Pewna część artykułów i felietonów z nowego numeru krąży właśnie wokół tej umowy. Jakub Ćwiek, Jakub Winiarski i Rafał Kosik, każdy z innej perspektywy, przygląda się tej sprawie. Pierwszy uwidacznia nam ciemne zaułki ACTA - podkreśla rolę, jaką odgrywa inspiracja, którą czerpią twórcy z już powstałych dzieł i że odebranie im tego prawa nie wpłynie dobrze na nowo powstałe teksty kultury. Drugi w króciutkim wstępie jeszcze raz udowadnia niekompetencję polskiego rządu, który, mówiąc kolokwialnie, kombinuje z ratyfikowaniem ACTA i utrzymuje, że ten dokument nic w polskim prawie nie zmieni. Ostatni przedstawia trochę inne zdanie o umowie i przybliża je nam w bardzo przystępny i zrozumiały sposób - co by było, gdybyśmy mogli w naszym domu skopiować sobie mikrofalówkę? Czy wtedy naprawdę nikomu niczego nie ubędzie?

    Jak dla mnie, artykułem numeru był ten o fantastyce kobiecej. A ogromne zdjęcie Magdaleny Kozak wywołało szeroki uśmiech na mojej twarzy - panią Kozak stawiam na piedestale po jej genialnej trylogii "Nocarz". A z czym się je ów artykuł? Jest on, w wolnym tłumaczeniu, o jawnej dyskryminacji kobiecej fantastyki - mówi się, że kobiety potrafią pisać tylko fantastyczne romanse, a postrzały, wyścigi i typowo "męska literatura" (no proszę, nawet samo określenie jest już szowinistyczne!) nie leży w ich zasięgu. Jedną z pisarek posądzono nawet o to, że nie napisała swojej książki - dla szerszej publiczności była za bardzo "męska", by napisała ją jedna z przedstawicielek płci pięknej! Gdyby w XXI wieku nadal palono na stosie kobiety posądzone o bycie czarownicami, nasze ukochane autorki "mocniejszej" literatury już dawno by na nim wylądowały - przecież to takie niemożliwe, by delikatna kobieta stworzyła postać twardego, nabuzowanego testosteronem mężczyzny, który biega z pistoletem, rozlewa krew na prawo i lewo, a w jego głowie nie ma nawet krzty romantycznych myśli!

    Oprócz wyżej wymienionych, w czasopiśmie znajdziemy jeszcze inne artykuły - na naszą uwagę zasługuje chociażby "Nieposkromiony Tarsem" (po lekturze nie pozostaje mi nic innego, jak zaznajomić się z twórczością tego reżysera) oraz felieton Petera Wattsa "Urodzeni, by być złymi":

    "SF pisana przez naukowców nie jest szczytowym osiągnięciem gatunku. Jeśli na coś zasługujemy, to na litość, nie na pochwały."

    W numerze, tradycyjnie, znajdują się opowiadania polskie i zagraniczne, które bardzo umilają leniwe śniadania. Polecam Wam zapoznanie się z "Lilką" Radosława Raka i z ""Legendą" Tomasza Kaczmarka - to naprawdę kawał dobrej prozy. Ktoś, kto mówi, że polska fantastyka nie dorasta tej zagranicznej do pięt musiał bardzo mało jej przeczytać!

    Część czarno-białą przeznaczoną na dłuższe teksty literackie zamyka kolejny z cyklu felieton Michaela Sullivana "Rady dla piszących". Tym razem dowiadujemy się kilku pożytecznych informacji o PW, czyli punkcie widzenia. Radzi, jak przeskakiwać z głowy jednego bohatera do następnego bez wprawiania swojego czytelnika w konsternację. Oprócz tego, autor "Królewskiej krwi. Wieży elfów" (która notabene nie tak dawno miała swoją premierę i serdecznie Wam tę książkę polecam) opisuje coś, z czym ja miałam (i mam nadal) odwieczny problem - ze zbytecznymi informacjami, które ładujemy taczkami do głowy czytelnika zupełnie niepotrzebnie. Zamiast pozostawić odpowiednie pole do domysłów, my wszystko wyjaśniamy. W dodatku często okraszając te informacje naprawdę bardzo prymitywnym stylem.

    Jak co miesiąc, w NF znajdziemy recenzje książek, filmów, komiksów itd.

    Marcowy numer Nowej Fantastyki w mojej opinii był trochę gorszy od swoich poprzedników, ale nadal posiada mnóstwo plusów i miło spędziłam z nim swój czas.

    Kwietniowy numerze, natochodzę!

    Ocena: 5-

    Za możliwość lektury czasopisma "Nowa Fantastyka" dziękuję serdecznie panu Marcinowi Zwierzchowskiemu oraz wydawnictwu Prószyński i S-ka!

    Nowa Fantastyka 02/2012

    Jakież było moje zdumienie, gdy po odpakowaniu paczuszki od Prószyńskiego moim oczom ukazał się... nowy numer Nowej Fantastyki! Pamiętając moją wcześniejszą pozytywną recenzję czasopisma, zaraz zabrałam się za czytanie (no dobrze, może nie tak od razu - sesja cały czas uśmiecha się do mnie lubieżnie...).

    J.M. McDermott "Dzieci demonów"

    Gdy wyjęłam książkę ze środka przesyłki i zobaczyłam jej rozmiar, moim naturalnym odruchem było ponowne zerknięcie wgłąb koperty - jakbym była przekonana, że znajdę tam jeszcze parę stron. Nowa Fantastyka przyzwyczaiła nas do dość sporych tomów, więc możecie sobie wyobrazić moje zdumienie, gdy dostałam 270-stronicową książkę formatu zeszytu, której grubość nie przekracza, no właśnie, 1,5 centymetra! Jak się okazało, grubość wcale nie świadczy o jakości książki.

    "Jaką miałeś twarz, zanim się narodziłeś?"

    Witaj w świecie dobra i zła, ludzi i półdemonów. Przejdź się biedniejszymi dzielnicami miast, poczuj się jak ich mieszkańcy - bądź gotów na podjęcie każdej pracy, byleby otrzymać kawałek czerstwego chleba, zarób trochę grosza, by później znieczulić się w obskurnej karczmie. Lecz co się stanie, jeśli ktoś postawi przed Tobą kubek, z którego chwilę wcześniej pił pomiot szatana, przeklęta krew? Dostaniesz gorączki, będziesz wymiotować. Bardzo możliwe, że umrzesz."Trzeba tępić te plugawe stworzenia, przecież wszystko, czego dotkną, zostaje skażone!" - wrzeszczysz. A co się stanie, gdy powiem Ci w tajemnicy, że poprzedni właściciel kubka miał duszę, tak jak Ty? I nigdy nie zamierzał nikogo skrzywdzić?

    Nowa Fantastyka 01/2012

    Przyznam, że jeszcze nigdy w całym swoim życiu nie recenzowałam gazety. Ale "Nowej Fantastyce" nie sposób się oprzeć, a dobrze jest podjąć się zupełnie nowego wyzwania, prawda?

    Po otwarciu miesięcznika natknęłam się najpierw na kilka słów wstępu napisanych przez Jakuba Winiarskiego. Jego odwołania do "Ferdydurke" i kilka celnych uwag o współczesnej pladze zwanej infantylizmem zaostrzyły mi tylko apetyt na czekające na mnie felietony. "Bohater z przypadku" Jakuba Ćwieka był pierwszym z nich. Odsłania on przed nami ,w sposób humorystyczny, przepis (a raczej jego brak) na stworzenie postaci kultowej.

    "Przerwałem, bo nagle skojarzył mi się Harry Potter, a potem Edward Cullen i zrobiło mi się wstyd..."

    Michael J. Sullivan "Królewska krew. Wieża elfów"

    Jest noc. Wchodzisz razem z kompanem przez okno do kaplicy i wspólnie szukacie miecza, za którego wykradzenie ktoś ofiarował Wam naprawdę niezłą sumę pieniędzy. Nagle zdajesz sobie sprawę, że nie jesteście w pomieszczeniu sami, bo oto przed Waszymi oczami pojawia się król, który leży na posadzce. Czyżby żarliwie się modlił? Nie, jest martwy. I o jego śmierć posądzą właśnie Wasz duet...

    Duet Riyira to dwaj złodzieje, specjaliści w swoim fachu. Podejmują się arcytrudnych zadań i zawsze wychodzą z nich obronną ręką. Royce ma niesamowicie rozwinięty zmysł wzroku - rewelacyjnie widzi w ciemności, a Hadrian jest prawdziwym mistrzem fechtunku. Wynajmują ich królowie, wysoko postawieni urzędnicy, a także zwykli wieśniacy. Warunkiem jest tylko słona zapłata i kilka dni "rozruchu" na przygotowanie się do zadania. Pewnego dnia tajemniczy jegomość burzy zasady stworzone przez dwóch złodziei oferując im 200 złotych tenentów za wykonanie naprawdę prostego zlecenia następnej nocy - zabranie miecza z królewskiej kaplicy. Decyzja Hadriana wpędza Riyrię w poważne kłopoty... Zachęceni? No to kto jest gotowy na garść czarnej, prastarej magii, elfy, krasnoludy i szczyptę humoru?

    Bradley P. Beaulieu "Wichry Archipelagu"

    Do Kałakowa spieszą książęta ze wszystkich wielkich państw Księstwa Anuski, których poinformowano o ślubie Nikandra Kałakowa i Atiany Wostromy - dzieci wpływowych książąt, którzy zaaranżowali to małżeństwo jedynie po to, by zyskać na polu politycznym. Niestety wkrótce, jakby na świecie było jeszcze niewystarczająco dużo bólu i cierpienia (ludzie są targani głodem, biedą i atakowani przez chorobę zwaną Wyniszczeniem, która zbiera śmiertelne żniwo) całą uroczystość psuje niespodziewany atak żywiołaka. Od tej chwili jedynie Nikandr (z autystycznym i niebezpiecznym chłopcem u boku - Nasimem oraz maharracką kurtyzaną, którą pokochał - Rehadą) będzie w stanie uratować świat od zagłady. 

    "Wichry archipelagu" zapowiadały się fascynująca lekturą. Wszyscy moi znajomi, którzy mieli styczność z tą książką, obiecywali mi kawał dobrej powieści. Ja jednak aż tak zafascynowana nie byłam.

    Stephen King "Nocna Zmiana"

    Ukończenie tej książki zajęło mi pół roku. Tak, dobrze czytacie - pół roku. Co sprawiło, że to zaledwie 437-stronicowe dzieło (a nie opasłe tomisko, jakim jest na przykład "Powstanie '44" Normana Davies'a) zmusiło mnie do zrobienia sobie wielu przerw w dalszym wertowaniu? Zacznijmy od przedmowy. Przedmowy, którą napisał KTOŚ. Nie sam autor, a inny pisarz, który wychwala wszystkie zawarte opowiadania w tym tomie. Szczerze mówiąc nie wiem po co, gdyż jak już wydało się na tę książkę (O ZGROZO!) 32 zł, to i tak siłą rzeczy się ją przeczyta. Potem następuje słowo od autora. Nie, zdecydowanie ten wyraz jest niewłaściwy, jeśli popatrzymy na ilość wydrukowanych stron. Na nie składają się w dużej mierze podziękowania, które naprawdę potrafią zanudzić.

    Agatha Christie "Pułapka na myszy"

    Zbiór opowiadań spod pióra jednego z najlepszych autorów kryminałów, jakie do tej pory czytałam. Książka leżała na mojej półce odkąd pamiętam - wydanie z 98 roku, a ja kryminałami zaczęłam interesować się dopiero w późnej podstawówce. Do tej pory nie wiem, co mnie podkusiło do zaczęcia przygody z Christie od "Śmierci w chmurach", a nie od krótkich opowiadań, które czytam dopiero teraz - po lekturze kilkunastu długich powieści.