Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otwarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otwarte. Pokaż wszystkie posty

Matthew Quick "Poradnik pozytywnego myślenia"

Myślałam, że napisanie recenzji książki, na podstawie której powstał film, który mam już za sobą, będzie kaszką z mleczkiem. Tymczasem, jak się okazuje, stanęło przede mną naprawdę trudne zadanie. Książkę będę porównywać z filmem. Raz, że nie potrafię inaczej, nie mogę nawet przez chwilę udawać, że historię Pata i Tiffany znam tylko z kart powieści, a dwa, że w mailu z propozycją zrecenzowania książki była wzmianka o recenzji porównawczej, więc będę miała czyste sumienie, o!

Poznajcie Pata - trzydziestoczteroletniego mężczyznę, który właśnie wyszedł ze szpitala psychiatrycznego. Wierzy on, że jego życie to film z radosnym zakończeniem. Aby doprowadzić do takiego obrotu akcji, Pat musi odzyskać swoją żonę, Nikki, z którą stracił kontakt po zamknięciu w szpitalu (na 4 lata!). W tym celu ćwiczy długie godziny dziennie (bo Nikki lubi umięśnionych facetów), czyta klasykę (bo jego żona jest nauczycielką angielskiego) i stara się zawsze być miłym (bo nikt nie chce mieć za męża gbura). Najbliższa rodzina Pata jednak wcale nie dopinguje go w tych staraniach i dwoi się i troi, żeby znaleźć mu inne, bardziej twórcze zajęcia. Tak, jakby Nikki wcale nie miała ochoty wracać do swojego dawnego życia... Na domiar złego, za naszym bohaterem łazi piękna i równie nieszczęśliwa i zagubiona dziewczyna - Tiffany. Czy Patowi uda się doprowadzić swoje życie do szczęśliwego zakończenia?

Jane Graves "Mąż z ogłoszenia"

Nie pochwaliłam się Wam, że wygrałam wiosenny konkurs u Aliny. Nagrodą był zestaw kosmetyków oraz trzy książki. Wybrałam tytuły i czekałam na przesyłkę. I w czasie, kiedy ta do mnie wędrowała, ja się zastanawiałam, czy na pewno wiem, co zrobiłam. No bo przecież Otwarte dla Ciebie chyba z założenia miało wydawać harlequiny... Po lekturze pierwszego z nich mogę powiedzieć tyle - jak właśnie tak "smakuje" tego typu lektura, to możecie ją do mnie zwozić taczkami, serio.

Przyszła paczka. Otworzyłam ją, popatrzyłam na trzy książki. Po chwili odłożyłam. Za kilka minut przyłapałam się na głaskaniu jednej z nich. Miała śliczną okładkę - z kobietą trzymającą "bukiet balonów". Wybrałam ją sobie po zapoznaniu się z opisem na tyle, więc coś musiało w niej być, prawda? "A co mi tam!" - pomyślałam - "Przeczytam ze 3 strony od niechcenia. Zobaczymy, czy warto." I tak trzy strony zamieniły się w 33 i zbesztana przez samą siebie odłożyłam książkę na półkę, bo przecież pierwszeństwo należy się recenzyjnym! Następnego dnia nie wytrzymałam i jednym chapsem "załatwiłam" resztę.

Poznajcie Alison, trzydziestoletnią kobietę pracującą w firmie zajmującą się sprzedażą słodyczy. Można by było się spodziewać, że zarówno w pracy, jak i w domu wiedzie ona bardzo słodkie życie. Niestety - nic z tego. Okazuje się, że jej obecny chłopak, za którego tak bardzo chciała wyjść, wcale jej się nie oświadczył, tylko... zaproponował trójkąt. Zdenerwowana Alison zalicza kolejną porażkę w sprawach sercowych i już prawie się załamuje, gdy razem z przyjaciółką wpada na genialny pomysł: Pozwoli komuś innemu na wybranie jej odpowiedniego życiowego partnera! Nie może być tak źle, zważając na to, że nie wymaga dużo - chce mieć męża i dzieci i prawdziwy, normalny dom. Udaje się więc do swatki, który okazuje się mężczyzną. I w swoim fachu jest NAPRAWDĘ beznadziejny. A może kryje się za tym coś więcej, niż tylko zwykła niekompetencja?

Piotr Wereśniak "Zabili mnie we wtorek"

Książka Piotra Wereśniaka została mi podstępnie uprowadzona sprzed nosa. Najpierw dziadek, wykorzystując moją wakacyjną nieobecność, porwał ją do swojego domu i według mrożących krew w żyłach opowieści babci nie spał całą noc zaczytując się po uszy. Potem, gdy wróciłam, również nie mogłam uświadczyć owej lektury. Tym razem wyprzedziła mnie mama, która tak jak przypuszczałam, przeczytawszy opis książki, pisnęła z zachwytu i zabarykadowała się w swoim pokoju, wychodząc tylko za potrzebą. Nie muszę więc mówić, że gdy odzyskałam powieść odetchnęłam z ulgą (bo w końcu mogłam się zabrać za czytanie i napisać recenzję) oraz ogarnął mnie przyjemny dreszczyk podniecenia? Nie podeszłam do lektury tak entuzjastycznie jak dziadek, ale również się nie zawiodłam.

Może na wstępie wytłumaczę kim jest autor tej książki i dlaczego wiedziałam, że historia w niej zawarta mi się spodoba. Piotr Wereśniak napisał scenariusz Kilera i dialogi do Pana Tadeusza. Współtworzył także serial "Kryminalni", który uwielbiałam i celebrowałam każdą sobotę, gdy w telewizji pojawiał się kolejny odcinek. Byłam więc pewna, że "Zabili mnie we wtorek" będzie lekturą na światowym poziomie.

Carolyn Jess-Cooke "Zawsze przy mnie stój"

Ta książka przyciągała mnie do siebie od samego początku. Posiadała to wszystko, co powinna mieć każda lektura, by po nią sięgnąć bez głębszego zastanowienia. Przede wszystkim bajeczną okładkę. Ta jest stonowana, utrzymana w zaledwie trzech kolorach, lekko rozmyta. Pozycja wyposażona jest także w intrygujący tytuł i opis. Ja nie potrafiłam mu się oprzeć. Powieść o Aniołach? Wchodzę w to!
"Niektórzy Aniołowie Stróże są wysyłani na ziemię po to, aby strzec swojego rodzeństwa, swoich dzieci i osób, które były im bliskie za życia. Ja wróciłam do Margot. Do samej siebie. Jestem swoim Aniołem Stróżem, klasztornym skrybą spisującym biografię żalu, plączącym się we wspomnieniach, porwanym przez tornado przeszłości, której nie mogę zmienić." 
Główna bohaterka książki, Margot, ma doglądać na ziemskim padole samą siebie jako Anioł. Doświadczyć swojego życia raz jeszcze. Dostrzec błędy, które popełniła i w miarę możliwości je naprawić. Wiedząc, że nie będzie to niestety ani łatwe, ani przyjemne. Aniołowi Stróżowi wolno ingerować w wolę podopiecznego tylko za pomocą śpiewanych pieśni lub dobrych rad podszeptywanych na ucho. Ale bądźmy ze sobą szczerzy - ilu ludzi podąża za głosem swojej intuicji?