Pokazywanie postów oznaczonych etykietą średniowiecze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą średniowiecze. Pokaż wszystkie posty

Alexandar Tesic "Zakon Smoka"


O czym i dla kogo?
Zakon Smoka, zakon najodważniejszych i najwaleczniejszych rycerzy staje w obliczu przepowiedni, która ma zmienić świat. Głosi ona, że jeden z ich członków stanie się wybrańcem, który raz na zawsze zwalczy mroczne siły Hadesu. Od tej pory trzeba będzie go ochraniać ze wszystkich sił i pomóc mu w odnalezieniu się w nowej, bardzo odpowiedzialnej roli. 
Jeśli szukacie fantastyki dla trochę starszych i poważniejszych czytelników, opowieści okraszonej serbską mitologią, to „Zakon Smoka” jest pozycją jak najbardziej dla was.

Fabuła
Fabuła „Zakonu Smoka” zachwyca ilością szczegółów i bogactwem mitologicznego świata. Jest zarówno wciągająca, jak i nużąca. Spytacie, jak to możliwe – z jednej strony ukazuje się nam wolno rozwijająca się akcja (chociażby to, że bohaterowie robią sobie często przystanki na drodze do celu), a z drugiej strony Alexandar Tesic nie stroni od opisów walki i niesamowitych potworów, okraszając opowieść szczyptą thrillera. 

Maria V. Snyder "Siła trucizny"

Ile razy zdarzyło Wam się kupić książkę ze względu na okładkę? A ile razy okazała się ona beznadziejna? No właśnie. W przypadku "Siły trucizny" jest natomiast odwrotnie - sięgając po tę pozycję miałam w pamięci tylko całkiem interesujący opis, a po jej ogólnym wyglądzie spodziewałam się raczej przeciętnego czytadła. Jednak kilka dni temu przy lekturze zostałam pozytywnie zaskoczona!

Yelena spędziła w lochach rok, czekając na wyrok śmierci. Pewnego słonecznego dnia otwierają się drzwi jej celi, a ona sama zostaje zaciągnięta przed oblicze władz. Ku jej niekrytym zdumieniu dostaje wybór: może zostać stracona lub też zostać prywatnym testerem posiłków komendanta, mając w perspektywie kilka, kilkadziesiąt, może kilkaset dni życia więcej - wiadomo, kiedy natknie się na bardzo silną truciznę i tak umrze. Jak się możemy spodziewać, Yelena przyjmuje niecodzienną propozycję i zostaje rezydentem pałacu. Tam poznaje zarówno życzliwych, bezinteresownych ludzi, jak i tych, którzy czyhają na jej życie - dziewczyna jest więc w każdej chwili narażona na niebezpieczeństwo. A jakby tego było mało, dowiaduje się, że dysponuje potężną magiczną mocą. Tak potężną, że jeśli nie wymyśli sposobu ucieczki spod skrzydeł komendanta i nie nauczy się panowania nad samą sobą, to zagrozi zarówno sobie, jak i wielu innym ludzkim istnieniom.

J.M. McDermott "Dzieci demonów"

Gdy wyjęłam książkę ze środka przesyłki i zobaczyłam jej rozmiar, moim naturalnym odruchem było ponowne zerknięcie wgłąb koperty - jakbym była przekonana, że znajdę tam jeszcze parę stron. Nowa Fantastyka przyzwyczaiła nas do dość sporych tomów, więc możecie sobie wyobrazić moje zdumienie, gdy dostałam 270-stronicową książkę formatu zeszytu, której grubość nie przekracza, no właśnie, 1,5 centymetra! Jak się okazało, grubość wcale nie świadczy o jakości książki.

"Jaką miałeś twarz, zanim się narodziłeś?"

Witaj w świecie dobra i zła, ludzi i półdemonów. Przejdź się biedniejszymi dzielnicami miast, poczuj się jak ich mieszkańcy - bądź gotów na podjęcie każdej pracy, byleby otrzymać kawałek czerstwego chleba, zarób trochę grosza, by później znieczulić się w obskurnej karczmie. Lecz co się stanie, jeśli ktoś postawi przed Tobą kubek, z którego chwilę wcześniej pił pomiot szatana, przeklęta krew? Dostaniesz gorączki, będziesz wymiotować. Bardzo możliwe, że umrzesz."Trzeba tępić te plugawe stworzenia, przecież wszystko, czego dotkną, zostaje skażone!" - wrzeszczysz. A co się stanie, gdy powiem Ci w tajemnicy, że poprzedni właściciel kubka miał duszę, tak jak Ty? I nigdy nie zamierzał nikogo skrzywdzić?

Michael J. Sullivan "Królewska krew. Wieża elfów"

Jest noc. Wchodzisz razem z kompanem przez okno do kaplicy i wspólnie szukacie miecza, za którego wykradzenie ktoś ofiarował Wam naprawdę niezłą sumę pieniędzy. Nagle zdajesz sobie sprawę, że nie jesteście w pomieszczeniu sami, bo oto przed Waszymi oczami pojawia się król, który leży na posadzce. Czyżby żarliwie się modlił? Nie, jest martwy. I o jego śmierć posądzą właśnie Wasz duet...

Duet Riyira to dwaj złodzieje, specjaliści w swoim fachu. Podejmują się arcytrudnych zadań i zawsze wychodzą z nich obronną ręką. Royce ma niesamowicie rozwinięty zmysł wzroku - rewelacyjnie widzi w ciemności, a Hadrian jest prawdziwym mistrzem fechtunku. Wynajmują ich królowie, wysoko postawieni urzędnicy, a także zwykli wieśniacy. Warunkiem jest tylko słona zapłata i kilka dni "rozruchu" na przygotowanie się do zadania. Pewnego dnia tajemniczy jegomość burzy zasady stworzone przez dwóch złodziei oferując im 200 złotych tenentów za wykonanie naprawdę prostego zlecenia następnej nocy - zabranie miecza z królewskiej kaplicy. Decyzja Hadriana wpędza Riyrię w poważne kłopoty... Zachęceni? No to kto jest gotowy na garść czarnej, prastarej magii, elfy, krasnoludy i szczyptę humoru?

Cecilia Randall "Hyperversum"

Gdy czytałam liczne recenzje tej książki na blogach, nie byłam całkowicie przekonania co do jej wartości. Bałam się, że historia w niej zawarta mnie przerośnie, a fabuła okaże się nudna i wtórna. Szczególnie, że ten tom jest niesamowicie gruby - liczy sobie 750 stron. Jednak, gdy wydawnictwo Esprit zaproponowało mi tę pozycję, postanowiłam się przełamać. I to była dobra decyzja.

Szóstka przyjaciół - Daniel, Ian, Jodie, Martin, Donna i Carl w wyniku awarii systemu podczas gry w Hyperversum przenoszą się do XIII-wiecznej Francji. Na samym początku są przekonani, że dalej znajdują się w samym środku rozgrywki RPG, gdy nagle zdają sobie sprawę, że nie mogą z niej wrócić. A co najważniejsze - że czekają na nich niebezpieczeństwa, a tym razem mają tylko jedno życie. Jeśli nie przystosują się natychmiast do średniowiecznych warunków - zginą. A to pogrzebie ich szanse na bezpieczny powrót do domu.

Olga Gromyko "Wiedźma Opiekunka część druga"

Zastanawiałam się długo (no dobra, jakieś trzy godziny) czy aby na pewno sięgnąć po tę część "Wiedźmy Opiekunki". I to nie dlatego, że bałam się, że mi się nie spodoba. Bardziej przerażał mnie fakt, że pożegnam się z Wolhą i Lenem na dłużej. Ostatniej części, czyli "Najwyższej (czy też Naczelnej) Wiedźmy" nie ma jeszcze nawet w zapowiedziach Fabryki Słów... Miejmy nadzieję, że pojawi się dość szybko, bo zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie.

W pierwszej części pożegnaliśmy wiedźmę w chwili, gdy zyskała nowego kompana w drodze do Arlissu - Rolara, dowcipnego wampira. Oczywiście, jak to w książkach Olgi Gromyko, to był dopiero początek. Droga do miasta będzie długa, a nawet czasem... bolesna. Wolha na uratowanie Lena ma coraz mniej czasu, po piętach depcze jej prawdziwe niebezpieczeństwo a na dodatek w jej ciele zachodzą dziwne, niespotykane wcześniej, zmiany. Jakby jeszcze tego było mało, w wiosce czeka ją przeprawa z narzeczoną Lena - Lereeną, która zachowuje się, jakby non stop karmiono ją cytryną. Innymi słowy (bardziej dobitnie) - bez kija do niej nie podchodź. Czy Redna zdąży na czas i "wskrzesi" Lena?

Olga Gromyko "Wiedźma Opiekunka część pierwsza" + dobra nowina o przyszłej studentce :)

Diabeł by nie dał rady, ale baba…

Dwie pierwsze części „Zawód: Wiedźma” czytałam już raz w 2007 roku, więc niczym nie mogły mnie zaskoczyć. „Wiedźmę Opiekunkę część 1” miałam w rękach po raz pierwszy. Jak zwykle na samym początku byłam pod wrażeniem okładki – ja, jak prawie każda kobieta, jestem straszliwą sroką i uwielbiam wpatrywać się w rysunki artystów z Fabryki Słów. Treść natomiast zachwyciła mnie jeszcze bardziej…

W końcu przyszedł ten czas – Wolha zdaje egzamin i odchodzi ze swojej Szkoły (z wielkim hukiem i podziwem innych adeptów). Staje się jeszcze potężniejsza i mądrzejsza niż przedtem. Ale oczywiście wszyscy, którzy uważają się za inteligentnych mentorów, uwzięli się, by wytyczyć jej prawidłową drogę w karierze. Redna więc nie od razu będzie mogła radośnie zawitać w Dogewie -pojechać do swojego najdroższego przyjaciela Lena, by objąć urząd Najwyższej Wiedźmy. Najpierw czeka ją staż na zamku u osobliwego władcy. A kiedy w końcu pojawia się na horyzoncie miasta nieumarłych z nieopisaną ulgą na twarzy, okazuje się, że jest już za późno. Len jest zaręczony i znikł bez wieści w drodze do innego miasta.

Olga Gromyko "Zawód: Wiedźma część 2"

Gdzie mag nie może... tam magiczkę pośle! 

Po dosłownie pochłoniętej pierwszej części „Wiedźmy” natychmiast zabrałam się za drugą. Przygody magiczki w tej powieści były niemniej mrożące krew w żyłach, niemniej śmieszne i jeszcze bardziej rzucające cień na kompetencje jej mentora. W.Redna zaczyna być naprawdę potężna i niebezpieczna. Tym razem spotyka swojego starego przyjaciela – trolla Wala i bierze udział w Turnieju Łuczniczym, na który przybywa… władca Dogewy we własnej osobie! Niestety Len, jak to Len, jak zwykle nie mówi wiedźmie całej prawdy i ze znanych tylko sobie pobudek chce za wszelką cenę zdobyć główną nagrodę zawodów – wyszczerbiony miecz z kretyńskim kamieniem (jak podsumowała ten kawałek żelaza Wolha). Niestety pod koniec potyczek zawodników ową nieciekawą zdobycz porywa sprzed nosa wampira bliżej niezidentyfikowany mag. Wolha dowiaduje się, że przez swoje skandaliczne zachowanie (chociaż przecież nic nie zrobiła!) została wydalona ze szkoły. Ruszają więc w trójkę w pościg za kimś, kogo zupełnie nie znają, by odzyskać coś, co przynajmniej dla dwójki z nich jest zupełnie bezwartościowe. Oczywiście, nie raz, nie dwa, ocierają się o śmierć.

Olga Gromyko "Zawód: Wiedźma część pierwsza"

Uwielbiam Fabrykę Słów. Składa się ona ze świetnych tłumaczy, uważnych korektorów, genialnych projektantów okładek i wielu innych wybitnych ludzi. Nie, nie żartuję. Wisienką na torcie są ci wszyscy, którzy wynajdują i publikują perełki, które połyka się przez jedno popołudnie i nie mniej chętnie do nich wraca po jakimś czasie. Jest tylko jedno „ale”. Fabryce Słów nie brakuje niczego poza błyskawicznie znikającym nakładem. „Zawód: Wiedźma” przeczytałam po raz pierwszy cztery lata temu, dzięki uprzejmości przyjaciółki. Niestety potem, przez ostatni rok, próbowałam ją dostać na własność na różne sposoby. Tydzień temu los się w końcu do mnie uśmiechnął – dorwałam „Wiedźmę” za jedyne 20 złotych na allegro (jak to dobrze, że ktoś zrezygnował z okrutnej szansy na dorobienie się…). To było wspaniałe zadośćuczynienie po długim czasie usychania z tęsknoty za W-Redną i Lenem! Jednak zacznijmy od początku…