Nowa Fantastyka 05/2012

Majowy numer Nowej Fantastyki zaczyna się bardzo smutnym wstępniakiem - Jakub Winiarski informuje czytelników o upadku dwóch konkurencyjnych czasopism - "Science Fiction, Fantasy i Horror" oraz "Fantasy & Science Fiction". Jednocześnie informuje wszystkich mniej lub bardziej życzliwych o tym, że ten fakt wcale go nie cieszy. Szczególnie, że fantastyka jest ostatnio naprawdę rozchwytywana przez odbiorców czy to w książkach, czy na ekranie. 

"Tupot białego orła" Jakuba Ćwieka także nie należy do bardzo radosnych felietonów:
"Nie jesteśmy zlepkiem narodowości jak Stany, które potrzebują jednoczących symboli. Raczej nie ma co liczyć, że uda nam się stworzyć kogoś, po kim dziś będziemy płakać, gdy odejdzie, oddając za nas swoje życie. "

Nicola Cornick "Kłopotliwy dług księżnej"

Księżna Isabella Di Cassillis nie wiedzie łatwego życia. Najpierw zostaje wydana za mąż za człowieka, który w ogóle jej nie interesuje. Jej ojciec ją po prostu "sprzedaje", w zamian za uregulowanie rodzinnych zobowiązań. Książę Ernest, za którego wyszła, to człowiek oziębły, hulaka i bawidamek, który sam wkrótce zadłuża nie tylko siebie ale i swoją żonę, a potem umiera w ramionach kochanki. Od tej pory Isabelli grozi więzienie za długi i aby go uniknąć ma dwa wyjścia - może wyjechać z kraju i liczyć na to, że nie będą jej szukać albo odwiedzić więzienie i wziąć ślub z którymś ze skazańców. W zamian za lepsze warunki życia w celi, w której maja spędzić resztę życia, na pewno z wielką chęcią poślubi księżną i przejmie na siebie długi. Traf chce, że kobiecie polecony zostaje pewien mężczyzna, z którym 12 lat temu łączyło ją prawdziwe uczucie. Co więcej, księżna nie zdaje sobie sprawy, że ów Marcus Ellis siedzi w więzieniu dopiero od 3 miesięcy i to tylko dlatego, że prowadzi tam śledztwo. Możecie się tylko domyślać, jak wielki szok wyrysuje się na twarzy Isabelli, gdy następnego dnia ujrzy swojego "pana młodego" (rządnego zemsty za pozostawienie go samego przed ołtarzem 12 lat temu) nie w celi więziennej, ale na balu w Londynie...

Opis książki bez wątpienia zachęca do lektury, jednak pewnie nie tylko ja mam pewien problem sięgając po romanse. Ja po prostu z góry sobie zakładam, że są puste i ckliwe, co w przypadku Wydawnictwa Harlequin nigdy nie jest prawdą (a ja i tak swoje!). Z drugiej strony, lepsze jest pozytywne zaskoczenie, niż gorzki zawód, prawda?

Dina Rubina "Biały gołąbek z Kordoby"

Pierwszy raz zdarzyło mi się tak bardzo pomylić przy wyborze książki do czytania. I nie, to nie znaczy, że jest ona zła! Ja po prostu spodziewałam się czegoś zupełnie innego...

Zachar Kordobin jest wybitnym znawcą malarstwa i profesorem Uniwersytetu Jerozolimskiego. Po jego rady i wskazówki zgłaszają się galerie, muzea oraz osoby prywatne. Mając ogromną wiedzę na temat obrazów i posiadając liczne talenty (włączając w to umiejętność nabijania ludzi w butelkę), Kordobin zaczyna fałszować obrazy i pracować dla "ciemnej strony" tego świata, która jeszcze bardziej go pochłonie, gdy ten zacznie za wszelką cenę dążyć do pomszczenia śmierci swojego najlepszego przyjaciela. "Biały gołąbek z Kordoby" to wędrówka przez jego życie, liczne wspomnienia, dążenia i wyrzuty sumienia.

Ośmieliłam się kiedyś powiedzieć, że w Łodzi nic się nie dzieje - czyli Further & Beyond the Post-rock w Łodzi.

Tak, jak w tytule: Ośmieliłam się kiedyś powiedzieć, że w Łodzi nic się nie dzieje, że jest to koncertowa pustynia i w ogóle nie warto wychodzić z domu na wieczór - "Bo owszem, mamy Atlas Arenę, którą gwiazdy wielkiego formatu odwiedzają średnio 2-4 razy w roku, ale zero ciekawych, wysmakowanych i dość elitarnych klubów z ponadprzeciętnymi zespołami". Potem poznałam działalność młodego i rządnego porządnego ukulturalnienia łodzian Bhaarta i zrobiło mi się głupio. Zaczął on zapraszać do ciasnych, klimatycznych, typowo łódzkich klubów zespoły, które porażają swoją świeżością i energią. A ja, jako typowy przedstawiciel rasy późnowieczornych kanapowców, straciłam wymówkę i zaczęłam wychodzić z domu po godzinie 20. 

Tym razem "przywiało mnie" na drugą część festiwalu (a może raczej serię koncertów?) "Good Warning: Further & Beyond the Post-rock cz. II", który odbywał się 29 kwietnia. Na moją decyzję o pójściu złożyły się trzy rzeczy - Good Warning! samo w sobie, które gwarantuje dobrą zabawę i nietuzinkowych ludzi, miejsce: klub DOM na Piotrkowskiej 138/140, w którym jeszcze nie miałam okazji gościć, a który kusił swoim położeniem oraz oczywiście sami artyści - nikogo wcześniej nie znałam, a nagrania udostępnione na youtube zaostrzyły mi apetyt na więcej.

Wesołego Dnia Książki! + zabawa (ankieta) + spot reklamowy

Na samym początku chciałam Wam życzyć wszystkiego dobrego w Dniu Książki! Mój dzień był iście wyborny - twardo postanowiłam, że nic nie kupię. Jednak w mojej domowej skrzynce pocztowej znalazłam nowy numer "Nowej Fantastyki" (a ona też przecież o książkach, prawda?), a w skrzynce mailowej - bon o wartości 50 zł na zakupy w Gandalfie! Podobnież była to spóźniona nagroda za udział w plebiscycie. Prawda, że wyczucie czasu mieli idealne? Stosikiem zakupowym pochwalę się już niedługo, a teraz czas na "obowiązki":

To był najwyższy czas na kolejną zabawę książkową! "Do tablicy" wywołała mnie Tirindeth, tak więc już się spowiadam i nie przedłużam!:

1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?

Kiedy mam czas. Zazwyczaj w podróży na uczelnię, na uczelni, wieczorem w domu. A w weekendy uwielbiam poranne zagłębianie się w lekturę - zaraz po przebudzeniu. Wtedy często czytam do oporu - dopóki strony w książce się nie skończą ;)

2. Gdzie czytasz?

Najczęściej na swoim łóżku i w tramwaju, ale zdarza mi się również w auli Politechniki Łódzkiej na wykładzie (no co? Nudne są! :D), w poczekalni u lekarza i u fryzjera. Oraz, okresowo, w pociągach.

3. W jakiej pozycji najchętniej czytasz?

Bezapelacyjnie na leżąco lub pół leżąco. Dopiero, kiedy się zmęczę leżeniem, przestawiam się na siedzenie - ale i wtedy muszę się wygodnie oprzeć o ścianę.

4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

Wystarczy sprawdzić u mnie na blogu - głównie fantastykę. Wynika to z faktu, że rozwija ona wyobraźnię, pozwala oderwać się od rzeczywistości i doświadczać rzeczy niemożliwych. Oprócz tego cenię sobie dobre powieści obyczajowe, kryminały, thrillery i horrory. Nie pogardzę romansem. Rzadko sięgam po książki filozoficzne, wypełnione po brzegi mądrościami (trudno mi się skupić na tekście) i unikam powieści historycznych. A tak między nami, to zasypiam czytając książki informatyczne - i weź tu się człowieku ucz na kolokwia!

5. Jaką książkę ostatnio kupiłeś/aś albo dostałeś/aś?

Wymieniłam "Kolory tamtego lata" Evansa na "Całując grzech" Arthur, a dzisiaj dzięki Gandalfowi, kupiłam trójpak powieści Carriger - "Bezduszna".

6. Co czytałeś/aś ostatnio?

"Żelazny Cierń". Delektowałam się steampunkiem i wspaniałą atmosferą tej książki, dlatego z czystym sumieniem mogę ją Wam polecić :)

7. Co czytasz obecnie?

"Biały gołąbek z Kordoby" Diny Rubiny oraz "Mogę schudnąć. Cała prawda o odchudzaniu" Tobiasza Wilka i Agnieszki Płanety. Ta pierwsza pozycja trochę mnie nudzi, ale to może dlatego, że mam teraz nawał pracy i nie skupiam się całą sobą na lekturze...

8. Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Jeśli używasz zakładek, to jakie one są?

Najczęściej używam zakładek, czasem jednak z pospiechu lub lenistwa zostawiam książkę do góry grzbietem na kilka chwil. Kiedy czytam na mieście, gdzie liczy się czas i sprawność wykonywania czynności, a ja nie mogę znaleźć "pełnoprawnej" zakładki, to ratuję się skasowanymi biletami, papierkami po gumie, listą zakupów, etykietą od soku... czymkolwiek. Staram się jednak nie zapominać o zakładkach i mieć je blisko siebie - mam prywatną (co prawda małą, ale zawsze!) ich kolekcję. Do gustu przypadła mi najbardziej moja, własnoręcznie zrobiona, trójkątna w liście (zakładana na róg kartki) oraz jedna, ręcznie wyszywana przez Beatrix, o nazwie "Filiżanki" - cudo!

9. Ebook czy audiobook?

E-book. Audiobooków nie mam kiedy i jak słuchać. Wolę czytać w moim własnym tempie, intonować wyrazy tak, jak JA chcę. Audiobooki tylko mnie drażnią. Poza tym ja mam problemy ze skupianiem się podczas długich wywodów, wykładów i opowieści, bo jestem typowym wzrokowcem.

10. Jaka jest Twoja ulubiona książka z dzieciństwa?

U mnie, o dziwo, też będzie to Król Lew! Była (i jest nadal, bo mam na pamiątkę!) to bardzo cieniutka książeczko-wyklejanko-kolorowanka z rebusami i łamigłówkami, która co kilka stron posiadała kolejne części opowiadania o Królu Lwie. Dzięki tej książce nauczyłam się czytać. Sama.
W czasach szkolnych (podstawówkowych) ubóstwiałam Koszmarnego Karolka i Harrego Pottera :)
W gimnazjum moim faworytem były serie "Angus, stringi i przytulanki" oraz "Dziewczyny się zakochują".

11. Którą z postaci literackich cenisz najbardziej?

Severusa Snape'a - każdy chyba wie za co! Oraz Lunę Lovegood (za nieprzeciętną inteligencję, dziwaczny sposób bycia i wielkie serce). Cenię sobie także wszystkie męskie i żeńskie postaci, które rzucają na prawo i lewo ironicznymi docinkami i czarnym humorem. Lubię bohaterów innych, wyjątkowych, ot po prostu - dziwolągów, odmieńców. Mroczna przeszłość też jest w cenie ;)

Do zabawy zapraszam WSZYSTKICH chętnych, nie będę nikogo wskazywać palcem, bo nie chcę nic narzucać :)

I zapraszam do obejrzenia spotu promującego czytelnictwo. Chociaż i tak pewnie każdy już go widział. Ja go kocham i oglądam po n razy dziennie (przy okazji dzielenia się nim z przyjaciółmi i rodziną, spokojnie, nie jestem aż taka dziwna ;) ).









PS. Zmieniłam szablon. Mnie bardzo się podoba - lubię kombinować z czcionką w nagłówkach :)
______________________________________
obrazki pochodzą stąd i stąd